Po paru chwilach gotowa zeszłam na dół. Naill czekał na mnie z uśmiechem na ustach. Gestem ręki kazał mi się zakręcić, by pokazać sukienkę. Zrobiłam co kazał. Sukienka lekko falowała. Na końcu dostałam buziaka.
Wyszliśmy z domu.
Szliśmy wolnym krokiem, trzymając się za ręce. Najpierw poszliśmy do pobliskiego kina. Film bardzo mi się podobał. Przed kinem stał samochód Nailla. Zdziwiło mnie to. Przecież przyszliśmy na piechotę. Blondyn otworzył mi drzwi z szarmanckim wyrazem twarzy. Wiedziałam, że coś ukrywa.
Jechaliśmy już prawie godzinę, drogą prowadzącą przez ciemny las. Księżyc oświetlał jego twarz. Jego lazurowe oczy wydawały się teraz srebrne. Zakochałam się w nich na nowo.
Przez całą drogę ani ja, ani on się nie odezwało. Ciszę przerywała tylko cicha, nastrojowa muzyka.
Po pary minutach Naill skręcił w polną drogę. Zatrzymał się.
Naill: A teraz zawiążę Ci oczy. - mówił wymachując mi przed nosem szeroką, czarną wstążką. I ten jego uśmiech. Taki lekki i słodki.
Ja: Hm... - uśmiechnęłam się - no dobrze, ale lekko !
Niall: Dobrze, dobrze.
Kiedy Niall zawiązał mi wstążkę na oczach ruszy krętą drogą. W końcu zgasił silnik.
Ja: Mogę już to zdjąć ?
Niall: Nie, jeszcze nie.
Wysiadł z samochodu. Chwilkę później moje drzwi się otworzyły. Moja grzywka miotała się po czole huśtana lipcowym, ciepłym wiaterkiem. Delikatna dłoń złapała lekko moje ranie. Powoli wysiadłam z samochodu. Zrobiłam mały krok do przodu. Niall zamknął za mną drzwi. Podszedł do mnie szybkim krokiem i wziął mnie na ręce.
Ja: Chcę zdjąć tą opaskę !
Niall: Poczekaj chwilkę. Bądź cierpliwa kochanie. - lekko ucałował mnie w czoło. Jego usta były gorące, ale wilgotne.
Zamknęłam oczy. Czułam jak Niall wchodzi po schodkach. Chyba było ich trzy, ale nie jestem pewna. Potem otworzył drzwi, i wszedł do środka jakiegoś pomieszczenia. Postawił mnie na podłodze. Tupnęłam w miejscu obcasami. Teraz byłam pewna, że podłoga była drewniana. Niall stał za mną, bardzo blisko mnie. Wiedziałam to bo czułam jego ciepły oddech na karku. Rozluźniłam się. Blondyn z największą ostrożnością rozwiązał wstążkę.
Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Pokój miał białe ściany, podłoga była z mahoniu a w powietrzu unosił się zapach wanilii. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to duże okno z drewnianymi ramami. Szybkim krokiem podeszłam do szyby. Rozejrzałam się. Ujrzałam drewniany pomost prowadzący do gładkiej tafli wody. Na jego brzegach, w równych odstępach rozstawione były małe świeczuszki. Na końcu pomostu stał stolik z dwoma świecami. Z iskierkami w oczach spojrzałam na Nialla.
Niall" Zapraszam tędy. - lekko ciągnął mnie za rękę, poprowadził do drugiego pokoju i drzwiami tarasu wyszliśmy na zewnątrz. Zatrzymałam się. Niall przeszedł jeszcze dwa kroki i się odwrócił patrząc pytającym wzrokiem. Ja nie odrywając wzroku od jego twarzy zdjęłam buty i rzuciłam je za siebie. Jednym z nich trafiłam w krasnala ogrodowego, który rozbił się na kawałeczki. Uśmiechnęłam się krzywo.
Ja: Kto pierwszy ten ma podwójną porcję jedzenia!
Ruszyliśmy pędem w stronę stołu. W ostatniej chwili Niall mnie wyprzedził. Zrobiłam minę zbitego psa. Niall się roześmiał.
Niall: Więc teraz czeka cię kara.
Wstał i podszedł do mnie. Z całej siły popchnął mnie w stronę wody. Wpadłam do jeziora. Kiedy spadałam z pomostu zahaczyłam stopą o belkę. Coś pstryknęło mi w kostce. Zawyłam z bólu. Niall szybko, ale ostrożnie wyjął mnie z wody.
Niall: Kochanie co Ci się stało ? - zapytał. W jego oczach widziałam troskę i przerażenie. W moich widział tylko łzy.
Wziął mnie na ręce. Po raz kolejny dziś. Byłam cała mokra. Wyglądałam jak potwór. Cały make-up mi się rozmazał. Lekko ułożył mnie na tylnym siedzeniu i ruszył. Jechał bardzo szybko. Po drodze prawie potrącił biednego, małego kotka.
W szpitalu stwierdzili, że złamałam nogę. Założyli mi gips. Niall jako pierwszy zostawił na nim swój podpis.
Wróciliśmy do domu.
Kiedy weszliśmy do domu od razu natknęliśmy się na Harrego.
Niall: Harry możesz ją zanieść do salonu ?
Harry: Jasne nie ma sprawy. A co się stało ? -spytał przechwycając mnie w swoje ramiona.
Ja: Spadłam z pomostu, nie pytaj jak. - uśmiechnęłam się przyjaźnie.
Harry: Dobra, nie wnikam.
Weszliśmy do salonu. Na kanapie siedzieli Louis, Liam i Zayn, w fotelu rozsiadła się Ada z Marysią, a na podłodze siedział Oskar. Kiedy weszliśmy chłopcy zbiegli z kanapy robiąc mi miejsce. Harry ułożył mnie na kanapie. Następnie wszyscy po kolei podpisali się na moim gipsie.
Ja: Przepraszam was, ale jestem już zmęczona.
Oskar: No to może Cię zaniosę bo Niall bierze prysznic...
Ja: No okey.
Oskar pomógł mi wstać, nie chciałam żeby mnie brał na ręce. Gdyby zobaczył mnie u niego na rękach, znów byśmy się pokłócili.
W wygodnej piżamce w żabki leżałam na łóżku rysując jakieś bazgroły. Do pokoju ktoś zapukał.
Ja: Proszę !
Do pokoju wszedł Niall z tacą w ręku. Położył mi ją na kolanach. Był smażony bekon, sok pomarańczowy i omlet.
Ja: A czy to nie zestaw śniadaniowy ?
Niall: No może trochę... - uśmiechnął się tempo.
Ja: Dziękuję.
Niall: Możemy pogadać ?
Ja: Z Tobą zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy. - wskazałam miejsce koło mnie - siadaj !
Niall usiadł koło mnie. Miał dziwną minę.
Niall: Kochasz mnie ?
Ja: No jasne ! Myślisz, że gdybym Cię nie kochała leżała bym tu ze złamaną nogą dzięki naszej głupocie ?
Niall: A czujesz jeszcze coś do Marka ?
Ja: Nie. Z nim już koniec. Teraz jest tylko moim kolegom.
Niall: A czujesz coś do Louisa ?
Ja: Niall kocham tylko Ciebie ! Nie wiem dlaczego pytasz o to wszystko.
Niall: No bo ...
CDN.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz