Zaczęłyśmy szukać odpowiedniej sali. Sali Lou. Na korytarzu zauważyłam Nialla. Staliśmy na przeciw siebie. Dysząc ze zmęczenia wpatrywałam się w niego. Uśmiechnął się i zaczął coraz szybszym krokiem zmierzać w moją stronę. Po chwili wpadliśmy sobie w ramiona.
Niall: Wreszcie jesteś !
Ja: Ał !
Niall: Co ?
Ja: Stanąłeś mi na nogę.
Niall: Ops.
Zrobił słodką minę. Patrząc mi w oczy wziął mnie na ręce i podążyliśmy korytarzem wprost. Po chwili Niall łokciem otworzył drzwi. Wtedy Niall posadził mnie na krześle przy łóżku Lou i wyszedł.
Ja: Hej, nic Ci nie jest ? - złapałam go za rękę, ostrożnie by nie wyrwać wenflonu - jak ty to sobie w ogóle zrobiłeś ?
Lou: Spadłem ze schodów.
Ja: Ale gdzie ?
Lou: W galerii, z tych długich ruchomych.
Ja: Jak można spaść z ruchomych schodów ?!
Lou: No jak widać się da.
Zaczęliśmy się śmiać. Do sali weszli chłopcy. Do 18, czyli jakieś 4 godziny, siedzieliśmy w szpitalu. Później pojechaliśmy do chińskiej knajpy. Kiedy wróciliśmy porozchodziliśmy się do swoich pokoi. Ja i Niall nie mogliśmy usnąć. Poszliśmy do salonu. Po obejrzeniu filmu "droga bez powrotu" postanowiliśmy wrócić do pokoju. Po ciemku zaczęliśmy wchodzić po schodach. Po omacku Niall złapał za klamkę. Zamaszystym ruchem otworzył drzwi. Naszym oczom ukazał się pokój Zayna. Na łóżku leżeli Ada i Zayn. Nim nas zauważyli zamknęliśmy drzwi. Podeszliśmy do następnych, gdzie mieścił się pokój Niallera.
Już 3 w nocy. My siedzimy czytając jakies bzdury. Nagle usłyszeliśmy jakieś krzyki zza ściany. Nie były to krzyki oznaczające strach lecz... hm... rozkosz. Domyśleliśmy się co robią. By nie słyszeć jęków założyliśmy słuchawki i wspólnie słuchając muzyki zasnęliśmy w objęciach.
CDN
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz