czwartek, 20 czerwca 2013

z życia nastolatki 45

Ja: Halo ?
Niall: Hej, możemy się spotkać ?
Ja: No dobrze, ale gdzie ?
Niall: A gdzie jesteś ?
Ja: U Marii.
Niall: Zaraz będę, okey ?
Ja: Okey, wejdź od razu na górę do gościnnego.
Niall: Dobra, do zobaczenia.
Poszłam na górę, weszłam do gościnnego i zaczęłam przeglądać kolekcję płyt w regale. Po chwili ktoś zapukał do pokoju.
Ja: Proszę !
Kiedy drzwi się uchyliły zobaczyłam Naill'a. Blond włosy wystawały spod full cap'a.
Usiadłam na parapecie. Niall wszedł do środka. Podszedł do mnie. Rozłożył ręce by mnie przytulić, ale mu się nie udało. Ześlizgnęłam się z parapetu i podbiegłam do łóżka. Usiadłam na jego skraju, a Niall zajął moje wcześniejsze miejsce. Przez chwilę bez słów wpatrywaliśmy się w siebie.
- No może coś powiesz ? - powiedziałam jak najbardziej oschłym, bez emocji głosem.
- Do niczego nie doszło, w nocy lub nad ranem wpakowała mi się do łóżka. Dobrze pamiętam, że kładłem się sam, bo ty z Molly poszłaś na imprezę. Musisz mi uwierzyć. - po czym dodał błagalnym głosem. - Proszę.
- Poczekaj tu chwilę, muszę to przemyśleć daj mi pięć minut. - poprosiłam.
Wyszłam na balkon. Usiadłam na krzesełku, chowając twarz w dłoniach. Sama nie wiedziałam co mam o tym myśleć. Spojrzałam na zegarek, na mojej prawej ręce. Pięć minut już dawno minęło. Wróciłam do pokoju. Niall nadal siedział w tym samym miejscu wpatrując się bezczynnie w ścianę.
- Nawet nie wiem dlaczego, ale Ci nie wierzę, znaczy nie do końca. A właściwie ? Wierzę Ci. Wierzę Ci .... bo Cię kocham.
Niall nadal wpatrywał się w ścianę, coś musiało być nie tak.
- Dlaczego się nie odzywasz ? - po mojej twarzy spłynęła łza. - więc jednak... nie ! to... - wybiegłam z pokoju, zbiegłam po schodach i wybiegłam na podwórko. Zaczęłam biec, lecz nogi nie chciały ze mną współpracować. Padłam na trawę. Zieloną i równiutką. Chciałam się pod nią zapaść. Słyszałam, że drzwi się otworzyły, spojrzałam za siebie to Marii. Nie chciałam z nikim rozmawiać.
- Odejdź !-krzyknęłam - zostaw mnie samą - dodałam błagalnym tonem.
Posłuchała mnie, na szczęście, odwróciła się na pięcie i wróciła do domu. Wiedziałam, że Niall jest w środku więc wstałam, zaczęłam iść. Kiedy doszłam do chodnika skręciłam w prawo. W stronę "domu".
***
Weszłam do środka. Harry siedział na schodach. Kiedy mnie zobaczył jego czoło się zmarszczyło, a brwi uleciały w górę. Chciał wstać, lecz został na miejscu. Minęłam go i weszłam na górę. Weszłam do "mojego pokoju". Zamknęłam drzwi na klucz. Nie chciałam by ktokolwiek zagłuszał mój spokój. Włączyłam muzykę na full i położyłam się na łóżku, chciałam zapomnieć o wszystkim.


CDN.

środa, 19 czerwca 2013

z życia nastolatki 43

Leżałam wpatrując się w sufit. *dzyń dzyń* SMS. Sięgnęłam ręką po telefon. Zaczęłam czytać:
"Martwię się o Ciebie. Wróć do domu. Porozmawiajmy. Powiedz chociaż gdzie jesteś. Kocham Cię i nigdy nie przestanę. Molly musiała się w nocy wpakować do łóżka, dobrze pamiętam, że kładłem się sam, bo razem z Molly poszłaś na jakąś imprezę. Proszę porozmawiajmy. Pamiętaj, że zawsze będę walczył. Proszę odpisz. Całuski.
Zawsze twój Naill."
Jeszcze długo wpatrywałam się w wiadomość, po czym nacisnęłam przycisk "odpisz". Napisałam, że chcę porozmawiać, ale jutro, bo muszę odpocząć. Napisałam też, że jestem bezpieczna. I że nie musi się martwić. Potem rzuciłam telefon na kanapę i poszłam na górę. Zapukałam do pokoju Marysi. Usłyszałam "proszę" więc weszłam do pokoju. Marysia była zdziwiona kiedy nie zobaczyła.
Marysia: hej ! - rzuciła mi się na szyję z wielkim uśmiechem na twarzy, odwzajemniłam go małym, krzywym i sztucznym. - co się stało ?
Po raz kolejny musiałam opowiedzieć co się stało.
Marysia: To nie może być prawda. Na pewno nie ! 

Ja: No mam taką nadzieję. A z resztą i tak wszystko co dobre kiedyś się kończy.
Marysia: Nie mów tak !
Ja: A jak ?
Marysia: Tyłkiem w krzak, o tak !
Zaczęłyśmy się śmiać. Potem zeszłyśmy na dół, do kuchni. Wzięłyśmy pepsi z lodówki oraz chipsy i udałyśmy się do salonu. Wybrałyśmy jeden z horrorów. Takich z dużą ilością krwi, bo to właśnie takie lubimy. Kiedy się skończył włączyłyśmy jakąś denną i nudną komedię, przy której usnęłyśmy. 

*** 
Marysia: Nie ! W tamtej zielonej Ci lepiej.
Ja: No dobra... To mogę ją pożyczyć ?

Marysia: No jasne. A właściwie to zatrzymaj ją sobie na zawsze.
Ja: Ever for ever ?
Marysia: Ever for ever.
*You won't get much closer 

Till you sacrifice it all (all) You won't get to taste it 
With your face against the wall (wall wall) *
Telefon dzwonił po raz setny. To Niall, wypadało z nim porozmawiać.
Ja: Halo ?

wtorek, 18 czerwca 2013

z życia nastolatki 42

W domu znalazłam wszystkich. Hazza w wannie, Bells na balkonie, Ada z Zaynem w kuchni, Lou w ogrodzie, Niall z Molly w moim pokoju, na jednym łóżku... "zaraz zaraz" pomyślałam. Wbiegłam do pokoju i zaczęłam krzyczeć:
Ja :Co tu się wyrabia ?!
Molly: Może nie widać, ale śpię.
Ja: Nie o to chodzi gówniaro !
Niall: Ciszej....
Ja: Co ciszej ?! Spałeś z Molly !
Molly: I było bardzo wesoło. - uśmiechnęła się szyderczo.
Ja: Czy wy ... ?
Molly: Tak!
Niall: Nie !
Molly: Nie kłam Naill.
Naill: Nie kłamię !
Nie chciałam dłużej tego słuchać. Zbiegłam schodami na dół. Przy drzwiach chwyciłam torebkę, buty i sweterek. Wiedziałam, że tu szybko nie wrócę.
***
Siedziałam gdzieś na ławce w parku za miastem. Popijałam wodę. Zimną i gazowaną. Telefon co chwilę brzęczał. Dzwonili na zmianę Ada, Louis, Niall. Jakoś nie miałam ochoty gadać. Zdziwiłam się kiedy zobaczyłam na ekranie numer Oskara. Przełknęłam ślinę i odebrałam.
Ja: Halo ?
Oskar: Hej, co tam ?
Ja: Źle.
Oskar: Co się stało ?
Ja: Nic.
Oskar: Gdzie jesteś ?
Ja: W parku.... za miastem.
Oskar: To jak ty ?
Ja: Godzina spaceru i na miejscu.
Oskar: Zaraz będę.
*20 minut później*
>Oczami Oskara<
Zaparkowałem na malutkim parkingu z tyłu parku. Wszedłem tylnią bramą i skierowałem się ku bocznej alei wśród jabłoni. Wiedziałem jak bardzo lubi drzewa. Zauważyłem małą osóbkę siedzącą z kolanami podciągniętymi do klatki w sukience. Włosy opadały jej kaskadami na ramiona. Zacząłem iść coraz szybciej. W końcu chód zamienił się w trucht. Kiedy dobiegałem do ławki zwolniłem kroku. W końcu usiadłem koło niej i objąłem ją ramieniem.
>moimi oczami<
Biło od niego niesamowite ciepło. Przez łzy próbowałam opowiedzieć co się stało. Zajęło mi to dość długo czasu.
Poczułam na gołej skórze ramion krople deszczu.
Oskar: Deszcz zaczyna padać. Zwijamy się !
Ja: To idź ja tu zostaję.
Oskar: Jeśli nie chcesz to nie zawiozę Cię do domu, możesz zostać u nas.
Ja: Nie, nie będę robić wam problemu.
Oskar: To nie będzie problem. To będzie przyjemność.
Wstałam i szłam za Oskarem.
***
Zaparkowaliśmy przed domem. Powoli wyszłam z samochodu i udałam się w stronę dużych dębowych drzwi wejściowych.
Oskar: Sprawdź czy otwarte.
Pociągnęłam za klamkę, a drzwi się otworzyły.
Oskar: Wchodź, ja zaraz przyjdę.
Weszłam tak jak kazał. Udałam się do salonu. Buty pozostawiłam w przedpokoju, a torebkę wzięłam ze sobą do salonu. Okryłam się kocem i czekałam na oskara.

CDN.

niedziela, 16 czerwca 2013

z życia nastolatki 41

Wszyscy miło przywitali Molly. Wydawała się ona być bardzo miła. Podczas obiadu zauważyłam, że ciągle patrzyła się na Zayna. Obawiam się, że Ada to zauważyła. Miałam nadzieję, że o nic nie zapyta. Nie lubię kłamać. A szczególnie jej. Postanowiłam pogadać z Zaynem. Po obiedzie poprosiłam go o pomoc. Kiedy weszliśmy do kuchni zapytałam:
Ja: Znacie się z Molly ?
Zayn: Tak, kiedyś ze sobą chodziliśmy, jeszcze zanim poznałem Lou.
Ja: Czujesz jeszcze coś do niej ?
Zayn: Nie ! Oczywiście, że nie.
Ja: Ale szczerze ? Musisz być ze mną szczery, nikomu nic nie powiem.
Zayn: Szczerze nie.
Ja: Okey. To chodź pozmywać. - uśmiechnęłam się, cicho chichocząc.
***
Wieczorem postanowiliśmy wyjść na miasto, żeby pokazać Molly okolicę. Była zachwycona tym pomysłem. Po długim spacerze poszliśmy do nowego klubu przy trzeciej alei. "Tęczowy raj". Interesująca nazwa. Bynajmniej to tam robili najlepsze drinki w mieście. Zamówiliśmy po jednym i zasiedliśmy przy stoliku na balkonie. Było to najbardziej ciche miejsce. Zaczęliśmy gadać, z każdym następnym drinkiem przychodziło nam to coraz łatwiej.
***
Obudziłam się na jakimś podwórku. Było mi trochę zimno. Leżałam koło basenu. Podniosłam głowę do góry i zobaczyłam, że nie jestem tu sama.
Koło mnie leżała jakaś blondynka w samej bieliźnie. Za mną jakiś brunet w przebraniu... króliczka. Spojrzałam na pobliski budynek. Duży i biały. Piętrowy. Na dachu zauważyłam następnego śpicha. Tamten akurat nie był w nic ubrany, co trochę mnie zaskoczyło.
Wstałam. Lekko zachwiałam się na nogach, ale pozostałam w pionie. Przeszłam starając się nie deptać leżących, dosłownie wszędzie ludzi. Potem ominęłam dom i znalazłam się na chodniku przy jakiejś ulicy. Spojrzałam na numer domu. St. Patric Street 68. "Super !" pomyślałam "jakieś 7 alei od klubu, czyli około 12 alei od domu". Czekała mnie długa droga do domu, więc zdjęłam moje szpilki z nóg i wzięłam je w rękę.
***
Nie wiem ile czasu zajęło mi dotarcie do domu, ale w końcu do niego dotarłam. Zaczęłam grzebać w torebce. Telefon, portfel (pusty), błyszczyk, puder, tusz do rzęs i... klucze. Zaczęłam grzebać nimi w zamku. Tak ! W końcu je otworzyłam. Weszłam do domu. Od razu skierowałam się do kuchni, a właściwie do lodówki. Zimna woda. Mniam.
Potem zrobiłam szybką rundkę po domu by zobaczyć kto już wrócił.

CDN.

sobota, 15 czerwca 2013

z życia nastolatki 40

Po śniadaniu wraz z Adą zaczęłyśmy sprzątać pokój gościnny dla Molly. Parę godzin później do pokoju zapukał Lou informując nas, że za godzinę idziemy na obiad. Poszłyśmy więc się szykować. Ja założyłam morską sukienkę, pastelowe balerinki, a włosy spięłam w koka. Ada zarzuciła letnią, zwiewną sukienkę w kwiaty i jej ulubione czarne balerinki na koturnie. Chłopcy pozarzucali na siebie koszule i marynarki. Tylko Lou pozostał bez niej.
Chwilę później weszliśmy do domu Marysi i Oskara. Uwielbiałam ten hall. Utrzymany w niesamowitym porządku. W dawnym stylu. Mahoniowe meble i te sprawy. Jadalnia była całkowicie inna. Taka rodzinna i przytulna. Jak z tych amerykańskich filmów.
Podczas obiadu długo gadaliśmy.
Dopiero o 20 wróciliśmy do domu.
Od razu poszłam wziąć długą kąpiel. Do wody dosypałam trochę czerwonych płatków róż. Dolałam też trochę płynu do piany. Kąpiel wyglądała niesamowicie w tej wielkiej wannie. Wpadłam na dość "romantyczny" pomysł. Pobiegłam do pokoju. Niall siedział na skraju łóżka bawiąc się telefonem. Bez słowa wyrwałam mu telefon z ręki, rzuciłam go na łóżko. Niall patrzył na mnie pytającym wzrokiem. Pociągnęłam go za rękę i zaczęłam biec do łazienki. Dotarł tam chwilkę po mnie. Kiedy wszedł do łazienki zamknęłam drzwi na klucz. Zdjęłam buty, rozpuściłam włosy. Powoli odpięłam sukienkę. Zostałam w samej bieliźnie. Włosy łaskotały mnie po plecach. Niall się uśmiechnął. Zaczęłam odpinać mu marynarkę. Potem zabrałam się za koszulę. Po odpięciu 3 guzików Niall odtrącił moje ręce i ją rozerwał. Guziki rozsypały się po podłodze, jeden chyba wpadł do wanny. To jednak nie było ważne. Niall zdjął buty wraz ze skarpetkami, potem przyszedł czas na spodnie. Zdjął je jednym ruchem i rzucił za siebie. Staliśmy tak wpatrując się w siebie. W końcu wskoczyłam do wanny. Niall zrobił to samo. Zamknęłam oczy i osunęłam się tak żeby sponad wody wystawała tylko głowa. Niall dłońmi błądził po, obolałych jeszcze, nogach. Po chwili zaczął przyglądać się mojej dłoni. Ostrożnie bawił się moimi palcami. W końcu przyłożył mą dłoń do swojej twarzy. Poczułam ciepło. Otworzyłam oczy. Teraz to on je zamknął. Lekko oderwałam dłoń od jego policzka. Włożyłam ją pod wodę i ułożyłam ją na brzuchu Nailla. Czułam jak jego mięśnie się spinają. Zaczęłam lekko błądzić palcem po jego klatce. Uśmiechnął się. Zaśmiałam się cicho.
Bawiliśmy się tak jeszcze trochę i wyszliśmy z kąpieli.
***
Ja: Lou o której przyjeżdża Molly ?
Lou: O mamo ! Molly. Zapomniałem. - spojrzał nerwowo na zegarek - za 30 minut ląduje samolot.
Ja: No to raz ! Do samochodu i jedziemy.
***
Po 15 minutach znaleźliśmy się na lotnisku. Po następnych 15 trafiliśmy do sali przylotów. W końcu moim oczom ukazała się wysoka brunetka. Spojrzałam na Lou.
Ja: To ona ? -zapytałam.
Lou: Tak.
Włosy dziewczyny spadały kaskadami na ramiona i spływały łagodnie po plecach. Miała niesamowitą figurę, podkreślała ją kremowa sukienka. Ciągnęła za sobą czerwoną walizkę. Chwilę później stała przed nami. Przywitała się z Lou.
Lou: To Nouisa.
Ja: Hej, miło Cię poznać.
Molly: Witaj, jestem Molly.
Ja: ładne imię.
Molly: Dziękuję, wiele o Tobie słyszałam.
Ja: Miło. - zwróciłam się do Lou - to co idziemy ?
Lou: Tak, tak. jasne !
Po drodze do domu rozmawiałyśmy o chłopcach. Molly była zaskoczona kiedy dowiedziała się, że tylko Lou i Liam nie mają dziewczyn. Jak to powiedziała " przecież to wspaniali chłopcy". Potem dowiedziałam się, że Molly kiedyś chodziła z Zaynem. postanowiłam nie wspominać o tym Adzie.


CDN.

piątek, 14 czerwca 2013

z życia nastolatki 39

Noc zleciała szybko, kiedy słońce zajrzało do pokoju przez żaluzje, postanowiłam wyjść na taras.
Zamaszystym ruchem otworzyłam szklane drzwi na taras. Szybko owinęło mnie letni wiaterek, był orzeźwiający.
Rozsiadłam się w fotelu i zaczęłam przeglądać jakieś kolorowe pisemko. Kiedy słońce już umiejscowiło się na niebie, usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Po chwili w fotelu na przeciwko usiadł Lou.
Ja: Nie śpisz ? - zapytałam odkładając na bok gazetę.
Lou: Nie mogę spać. - poprawił ręką włosy - A ty co tu robisz tak wcześnie, myślałem że będę tu sam.
Ja: Nie śpię od jakiejś 4.
Lou: To może teraz się trochę zdrzemnij ?
Ja: Nie mam ochoty - uśmiechnęłam się - kiedy przyjeżdża ta twoja kuzynka ?
Lou: Jutro. Pojedziesz ze mną po nią na lotnisko ?
Ja: No jasne ! A jak się nazywa ? Ta kuzynka ?
Lou: Ona ma na imię Molly.
Ja: Bardzo ładnie.
Lou: No wiem. - zaśmiał się.
Ja: A może skąbinujemy jakieś śniadanko ?
Lou: Tak, tak, tak. Trzy razy tak. Pani pomysł przechodzi dalej.
Ja: I jak ty z takim poczuciem humoru możesz nie mieć dziewczyny.
Lou: Wcale jej nie potrzebuję. - uśmiechnął się sztucznie, wstał i ruszył przez salon prosto do kuchni.
Poszłam za nim. Po drodze odebrałam SMS'a od Marysi. Chce żebyśmy przyszli na obiad, bo chce coś ogłosić. Weszłam do kuchni i zaczęliśmy z Lou robić śniadanie. Po 15 minutach naszego szaleństwa w kuchni wyczarowaliśmy dość fajne śniadanko. Góra kanapek w końcu sama się nie zrobiła.
Lou: Teraz czas obudzić naszych śpioszków.
Ja: Ja chcę ! ty w ten czas zrób herbatę, kawę czy coś.
Lou: No okey.
Zaczęłam od dołu. Najpierw pokój Hazzy i Bells. Oczywiście zanim otworzyłam drzwi zapukałam. Lekko uchyliłam drzwi.
Ja: Hey, wstawać śpioszki !
Harry: Pięć minut młoda.
Ja: Teraz, już !
Bells: Kotku ona ma rację - przeciągnęła się - wstawaj.
Ja: W kuchni stoi śniadanko, zapraszam.
Bells: Okey, już idziemy.
Potem powoli weszłam do schodów i zapukałam, nikt się nie odzywał więc weszłam do środka. Na łóżku leżeli Ada i Zayn. Tak słodko wyglądali wtuleni w siebie, z uśmiechami na twarzy. Potargałam włosy Ady.
Ja: Proszę wstawać kochani.
Ada: Już, już.
Ja: Ty też Zayn.
Zayn: No ale to łóżko nie chce mnie puścić.
Ja: Pewien jesteś ?
Zayn: Tak.
Przeszłam na stroszę po której spał chłopak. Szarpnęłam za jego ramie, a on po chwili znalazł się na podłodze.
Ja: No patrz ! Jednak puściło.
Chłopak spojrzał na mnie ze złością, ja odwzajemniłam to słodkim uśmiechem.
Ja: Ada a Ciebie łóżko też trzyma ?
Ada: Nie, znaczy tak, ale zaraz mnie puści jak ładnie poproszę.
Skierowałam się do wyjścia. Za plecami słyszałam głos:
Zayn: Jeszcze się odpłacę.
Przeszłam teraz do pokoju Liama. Zapukałam. Po chwili usłyszałam głos:
Liam: Proszę !
Otworzyłam drzwi ze szczerym uśmiechem na twarzy.
Ja: No chociaż ty nie śpisz.
Liam: Przed chwila wstałem - Liam przeczesał ręką włosy.
Ja: Śniadanie czeka na dole. Przyjdź zaraz.
Liam: O! Jak miło, już idę.
Zamknęłam drzwi i otworzyłam następne, bez pukania. W końcu był to też mój pokój. Po cichu wślizgnęłam się do środka i zamknęłam za sobą drzwi. Niall jeszcze spał opatulony w białą kołdrę. Wyglądał tak słodko. Kiedy przeczesałam ręką jego zmierzwione włosy, uśmiechnął się. "A jednak nie śpi" - pomyślałam.
Ja: Dzień dobry śpioszku !
Niall: Witaj piękna !
Ja: Wstawaj już śniadanko na stole.
Niall: Dobrze, już idę kotku, myślałem że to ja wstanę pierwszy.
Ja: Ta dam ! Niespodzianka. - uśmiechnęłam się. Przyłożyłam swoje usta do jego czoła pozostawiając tam lekki jak piórko pocałunek.
Kiedy zeszłam na dół wszyscy już byli w kuchni.
Ja: Możemy już zacząć jeść, Niall zaraz przyjdzie.

CDN.

czwartek, 13 czerwca 2013

z życia nastolatki 38

Kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam biały sufit. Nie przypominał on żadnego sufitu jaki widziałam w domu. Próbowałam podnieść głowę, lecz nie mogłam. A raczej nie chciałam. Kiedy podnosiłam ją chociaż troszeczkę, czułam się jakby ktoś uderzał mnie młotkiem w jej tył. Na ręku poczułam ciepły dotyk. Otworzyłam usta, by coś powiedzieć, nawet nie wiedziałam czy ktoś tu jest oprócz mnie.
Ja: Gdzie ja jestem ?
Niall: W szpitalu.
Rozpoznałam mojego chłopaka po głosie.
Ja: Ale jak to ?
Louis: Skoczyłaś do basenu.
Ja: No wiem, znaczy nie pamiętam jak w nim pływałam i co się działo potem.
Niall: No właśnie.
Ja: No więc co się stało ?
Marek: W basenie nie było wody. Prawdopodobnie będziesz mieć duże problemy z poruszaniem się.
Nie mogłam nic z siebie wydusić. "Czy to koniec ?" - pomyślałam. "Nie to nie może być koniec" - sama sobie odpowiedziałam.
Ada: Ale nie martw się wszystko będzie dobrze.
Ja: Jak na razie wszystko jest dobrze.
Tommy: Na razie ?
Ja: Puki jesteście wy. Ale przecież niedługo odejdziecie, nie będziecie chcieli się ze mną uganiać. Po co wam kaleka psispsióła.
Oskar: Nie jesteś kaleką ....
Spróbowałam podnieść nogę. Udało się. Ręce też bez przeszkód. Ale głowa nadal boli.
Marysia: No widzisz ... możesz podnosić ręce, nogi ... jesteś cała i zdrowa .... musisz odpocząć i wszystko będzie dobrze !
Ja: A "problemy z poruszaniem się" ?
Marek: Po prostu masz posinaczone nogi, opuchniętą kostkę i wszystko ci boli.
***
Po 2 tygodniach wróciłam do domu. Tak cholernie za nim tęskniłam. Za rozłożeniem się na kanapie i wpatrywanie się w telewizor, za wieczornymi pogawędkami, wieczorami horrorów, komedii i romansideł. Za moim azylem. Jedynym miejscem gdzie czułam się normalnie. Gdzie czułam się komuś potrzebna. Gdzie czułam się sobą.
Od razu pobiegłam do mojego ulubionego pomieszczenia - kuchni. Szybko otworzyłam lodówkę wyjęłam paczkę ulubionych kabanosów i colę. Popchnęłam drzwi lodówki, jednocześnie ją zamykając, ominęłam stół, wyszłam białymi drzwiami i znalazłam się w salonie. Na podłodze koło kanapy pozostawiłam prowiant. Prawą ręką włączyłam telewizor, lewą sięgnęłam po pilota, po czym padłam na kanapę i zaczęłam konsumować kabanosa. Po paru chwilach do salonu zajrzał Lou. Kiedy mnie zobaczył parsknął chichotem. Spojrzałam na niego leniwie popijając pepsi.
Lou: Nie przeszkadzało by Ci jeżeli przyjechała by tu moja kuzynka ?
Ja: Nie! A wręcz przeciwnie, było by mi szalenie miło.
Lou: To dobrze... bardzo dobrze. - przeszedł przez salon i przysiadł na oparciu kanapy, nad moją głową, zaczął głaskać moją głowę - Jak się czujesz ?
Ja: Dość dobrze, troszkę plecy bolą.
Lou: Biedaczek ... a może Ci gorący okład przynieść ?
Ja: Nie ma potrzeby, dziękuję.
Lou: I tak ci przyniosę !
Kiedy Lou poszedł po okład, do salonu przybył Niall.
Niall: Jak się czujesz kochanie.
Ja: Kiedy widzę Ciebie to świetnie. - Niall pocałował mnie w czoło - ale strasznie mnie bolą plecy.
Niall: Może gorący okład.
Ja: Niestety Lou cię ubiegł.
Niall: Jak to ?
Ja: Lou jest w kuchni i go przygotowuje.
Przekręciłam się, kładąc się na brzuchu. Po chwili przyszedł Lou, lecz to Niall ułożył mi okład pod bluzką. Natomias Lou starannie okrył mnie kocem. Chyba jeszcze nigdy nie byłam tak opatulona. Zaczęliśmy gadać, że można by polecieć np. do Maiami. Zawsze chciałam zwiedzić tamto miejsce. Podczas rozmowy zasnęłam.
***
Przeciągnęłam się na łóżku i otworzyłam oczy. Było ciemno., Bardzo ciemno. a właściwie to aż czarno. Spojrzałam na prawo i ujrzałam Nialla. Śpiąc był taki słodki i bezbronny. Potem mój wzrok skierował się na lewo. Na szafkę nocną. A właściwie na zegarek na niej stojący. 03:46. Poleżałam 15 minut i już dłużej nie mogłam. Powoli wstałam, sięgnęłam po laptopa i ułożyłam się na wielkiej poduszce w rogu pokoju. Włączyłam komputer, podłączyłam słuchawki i czekałam na ranek.

CDN.