czwartek, 13 czerwca 2013

z życia nastolatki 38

Kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam biały sufit. Nie przypominał on żadnego sufitu jaki widziałam w domu. Próbowałam podnieść głowę, lecz nie mogłam. A raczej nie chciałam. Kiedy podnosiłam ją chociaż troszeczkę, czułam się jakby ktoś uderzał mnie młotkiem w jej tył. Na ręku poczułam ciepły dotyk. Otworzyłam usta, by coś powiedzieć, nawet nie wiedziałam czy ktoś tu jest oprócz mnie.
Ja: Gdzie ja jestem ?
Niall: W szpitalu.
Rozpoznałam mojego chłopaka po głosie.
Ja: Ale jak to ?
Louis: Skoczyłaś do basenu.
Ja: No wiem, znaczy nie pamiętam jak w nim pływałam i co się działo potem.
Niall: No właśnie.
Ja: No więc co się stało ?
Marek: W basenie nie było wody. Prawdopodobnie będziesz mieć duże problemy z poruszaniem się.
Nie mogłam nic z siebie wydusić. "Czy to koniec ?" - pomyślałam. "Nie to nie może być koniec" - sama sobie odpowiedziałam.
Ada: Ale nie martw się wszystko będzie dobrze.
Ja: Jak na razie wszystko jest dobrze.
Tommy: Na razie ?
Ja: Puki jesteście wy. Ale przecież niedługo odejdziecie, nie będziecie chcieli się ze mną uganiać. Po co wam kaleka psispsióła.
Oskar: Nie jesteś kaleką ....
Spróbowałam podnieść nogę. Udało się. Ręce też bez przeszkód. Ale głowa nadal boli.
Marysia: No widzisz ... możesz podnosić ręce, nogi ... jesteś cała i zdrowa .... musisz odpocząć i wszystko będzie dobrze !
Ja: A "problemy z poruszaniem się" ?
Marek: Po prostu masz posinaczone nogi, opuchniętą kostkę i wszystko ci boli.
***
Po 2 tygodniach wróciłam do domu. Tak cholernie za nim tęskniłam. Za rozłożeniem się na kanapie i wpatrywanie się w telewizor, za wieczornymi pogawędkami, wieczorami horrorów, komedii i romansideł. Za moim azylem. Jedynym miejscem gdzie czułam się normalnie. Gdzie czułam się komuś potrzebna. Gdzie czułam się sobą.
Od razu pobiegłam do mojego ulubionego pomieszczenia - kuchni. Szybko otworzyłam lodówkę wyjęłam paczkę ulubionych kabanosów i colę. Popchnęłam drzwi lodówki, jednocześnie ją zamykając, ominęłam stół, wyszłam białymi drzwiami i znalazłam się w salonie. Na podłodze koło kanapy pozostawiłam prowiant. Prawą ręką włączyłam telewizor, lewą sięgnęłam po pilota, po czym padłam na kanapę i zaczęłam konsumować kabanosa. Po paru chwilach do salonu zajrzał Lou. Kiedy mnie zobaczył parsknął chichotem. Spojrzałam na niego leniwie popijając pepsi.
Lou: Nie przeszkadzało by Ci jeżeli przyjechała by tu moja kuzynka ?
Ja: Nie! A wręcz przeciwnie, było by mi szalenie miło.
Lou: To dobrze... bardzo dobrze. - przeszedł przez salon i przysiadł na oparciu kanapy, nad moją głową, zaczął głaskać moją głowę - Jak się czujesz ?
Ja: Dość dobrze, troszkę plecy bolą.
Lou: Biedaczek ... a może Ci gorący okład przynieść ?
Ja: Nie ma potrzeby, dziękuję.
Lou: I tak ci przyniosę !
Kiedy Lou poszedł po okład, do salonu przybył Niall.
Niall: Jak się czujesz kochanie.
Ja: Kiedy widzę Ciebie to świetnie. - Niall pocałował mnie w czoło - ale strasznie mnie bolą plecy.
Niall: Może gorący okład.
Ja: Niestety Lou cię ubiegł.
Niall: Jak to ?
Ja: Lou jest w kuchni i go przygotowuje.
Przekręciłam się, kładąc się na brzuchu. Po chwili przyszedł Lou, lecz to Niall ułożył mi okład pod bluzką. Natomias Lou starannie okrył mnie kocem. Chyba jeszcze nigdy nie byłam tak opatulona. Zaczęliśmy gadać, że można by polecieć np. do Maiami. Zawsze chciałam zwiedzić tamto miejsce. Podczas rozmowy zasnęłam.
***
Przeciągnęłam się na łóżku i otworzyłam oczy. Było ciemno., Bardzo ciemno. a właściwie to aż czarno. Spojrzałam na prawo i ujrzałam Nialla. Śpiąc był taki słodki i bezbronny. Potem mój wzrok skierował się na lewo. Na szafkę nocną. A właściwie na zegarek na niej stojący. 03:46. Poleżałam 15 minut i już dłużej nie mogłam. Powoli wstałam, sięgnęłam po laptopa i ułożyłam się na wielkiej poduszce w rogu pokoju. Włączyłam komputer, podłączyłam słuchawki i czekałam na ranek.

CDN.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz