wtorek, 18 czerwca 2013

z życia nastolatki 42

W domu znalazłam wszystkich. Hazza w wannie, Bells na balkonie, Ada z Zaynem w kuchni, Lou w ogrodzie, Niall z Molly w moim pokoju, na jednym łóżku... "zaraz zaraz" pomyślałam. Wbiegłam do pokoju i zaczęłam krzyczeć:
Ja :Co tu się wyrabia ?!
Molly: Może nie widać, ale śpię.
Ja: Nie o to chodzi gówniaro !
Niall: Ciszej....
Ja: Co ciszej ?! Spałeś z Molly !
Molly: I było bardzo wesoło. - uśmiechnęła się szyderczo.
Ja: Czy wy ... ?
Molly: Tak!
Niall: Nie !
Molly: Nie kłam Naill.
Naill: Nie kłamię !
Nie chciałam dłużej tego słuchać. Zbiegłam schodami na dół. Przy drzwiach chwyciłam torebkę, buty i sweterek. Wiedziałam, że tu szybko nie wrócę.
***
Siedziałam gdzieś na ławce w parku za miastem. Popijałam wodę. Zimną i gazowaną. Telefon co chwilę brzęczał. Dzwonili na zmianę Ada, Louis, Niall. Jakoś nie miałam ochoty gadać. Zdziwiłam się kiedy zobaczyłam na ekranie numer Oskara. Przełknęłam ślinę i odebrałam.
Ja: Halo ?
Oskar: Hej, co tam ?
Ja: Źle.
Oskar: Co się stało ?
Ja: Nic.
Oskar: Gdzie jesteś ?
Ja: W parku.... za miastem.
Oskar: To jak ty ?
Ja: Godzina spaceru i na miejscu.
Oskar: Zaraz będę.
*20 minut później*
>Oczami Oskara<
Zaparkowałem na malutkim parkingu z tyłu parku. Wszedłem tylnią bramą i skierowałem się ku bocznej alei wśród jabłoni. Wiedziałem jak bardzo lubi drzewa. Zauważyłem małą osóbkę siedzącą z kolanami podciągniętymi do klatki w sukience. Włosy opadały jej kaskadami na ramiona. Zacząłem iść coraz szybciej. W końcu chód zamienił się w trucht. Kiedy dobiegałem do ławki zwolniłem kroku. W końcu usiadłem koło niej i objąłem ją ramieniem.
>moimi oczami<
Biło od niego niesamowite ciepło. Przez łzy próbowałam opowiedzieć co się stało. Zajęło mi to dość długo czasu.
Poczułam na gołej skórze ramion krople deszczu.
Oskar: Deszcz zaczyna padać. Zwijamy się !
Ja: To idź ja tu zostaję.
Oskar: Jeśli nie chcesz to nie zawiozę Cię do domu, możesz zostać u nas.
Ja: Nie, nie będę robić wam problemu.
Oskar: To nie będzie problem. To będzie przyjemność.
Wstałam i szłam za Oskarem.
***
Zaparkowaliśmy przed domem. Powoli wyszłam z samochodu i udałam się w stronę dużych dębowych drzwi wejściowych.
Oskar: Sprawdź czy otwarte.
Pociągnęłam za klamkę, a drzwi się otworzyły.
Oskar: Wchodź, ja zaraz przyjdę.
Weszłam tak jak kazał. Udałam się do salonu. Buty pozostawiłam w przedpokoju, a torebkę wzięłam ze sobą do salonu. Okryłam się kocem i czekałam na oskara.

CDN.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz