piątek, 14 czerwca 2013

z życia nastolatki 39

Noc zleciała szybko, kiedy słońce zajrzało do pokoju przez żaluzje, postanowiłam wyjść na taras.
Zamaszystym ruchem otworzyłam szklane drzwi na taras. Szybko owinęło mnie letni wiaterek, był orzeźwiający.
Rozsiadłam się w fotelu i zaczęłam przeglądać jakieś kolorowe pisemko. Kiedy słońce już umiejscowiło się na niebie, usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Po chwili w fotelu na przeciwko usiadł Lou.
Ja: Nie śpisz ? - zapytałam odkładając na bok gazetę.
Lou: Nie mogę spać. - poprawił ręką włosy - A ty co tu robisz tak wcześnie, myślałem że będę tu sam.
Ja: Nie śpię od jakiejś 4.
Lou: To może teraz się trochę zdrzemnij ?
Ja: Nie mam ochoty - uśmiechnęłam się - kiedy przyjeżdża ta twoja kuzynka ?
Lou: Jutro. Pojedziesz ze mną po nią na lotnisko ?
Ja: No jasne ! A jak się nazywa ? Ta kuzynka ?
Lou: Ona ma na imię Molly.
Ja: Bardzo ładnie.
Lou: No wiem. - zaśmiał się.
Ja: A może skąbinujemy jakieś śniadanko ?
Lou: Tak, tak, tak. Trzy razy tak. Pani pomysł przechodzi dalej.
Ja: I jak ty z takim poczuciem humoru możesz nie mieć dziewczyny.
Lou: Wcale jej nie potrzebuję. - uśmiechnął się sztucznie, wstał i ruszył przez salon prosto do kuchni.
Poszłam za nim. Po drodze odebrałam SMS'a od Marysi. Chce żebyśmy przyszli na obiad, bo chce coś ogłosić. Weszłam do kuchni i zaczęliśmy z Lou robić śniadanie. Po 15 minutach naszego szaleństwa w kuchni wyczarowaliśmy dość fajne śniadanko. Góra kanapek w końcu sama się nie zrobiła.
Lou: Teraz czas obudzić naszych śpioszków.
Ja: Ja chcę ! ty w ten czas zrób herbatę, kawę czy coś.
Lou: No okey.
Zaczęłam od dołu. Najpierw pokój Hazzy i Bells. Oczywiście zanim otworzyłam drzwi zapukałam. Lekko uchyliłam drzwi.
Ja: Hey, wstawać śpioszki !
Harry: Pięć minut młoda.
Ja: Teraz, już !
Bells: Kotku ona ma rację - przeciągnęła się - wstawaj.
Ja: W kuchni stoi śniadanko, zapraszam.
Bells: Okey, już idziemy.
Potem powoli weszłam do schodów i zapukałam, nikt się nie odzywał więc weszłam do środka. Na łóżku leżeli Ada i Zayn. Tak słodko wyglądali wtuleni w siebie, z uśmiechami na twarzy. Potargałam włosy Ady.
Ja: Proszę wstawać kochani.
Ada: Już, już.
Ja: Ty też Zayn.
Zayn: No ale to łóżko nie chce mnie puścić.
Ja: Pewien jesteś ?
Zayn: Tak.
Przeszłam na stroszę po której spał chłopak. Szarpnęłam za jego ramie, a on po chwili znalazł się na podłodze.
Ja: No patrz ! Jednak puściło.
Chłopak spojrzał na mnie ze złością, ja odwzajemniłam to słodkim uśmiechem.
Ja: Ada a Ciebie łóżko też trzyma ?
Ada: Nie, znaczy tak, ale zaraz mnie puści jak ładnie poproszę.
Skierowałam się do wyjścia. Za plecami słyszałam głos:
Zayn: Jeszcze się odpłacę.
Przeszłam teraz do pokoju Liama. Zapukałam. Po chwili usłyszałam głos:
Liam: Proszę !
Otworzyłam drzwi ze szczerym uśmiechem na twarzy.
Ja: No chociaż ty nie śpisz.
Liam: Przed chwila wstałem - Liam przeczesał ręką włosy.
Ja: Śniadanie czeka na dole. Przyjdź zaraz.
Liam: O! Jak miło, już idę.
Zamknęłam drzwi i otworzyłam następne, bez pukania. W końcu był to też mój pokój. Po cichu wślizgnęłam się do środka i zamknęłam za sobą drzwi. Niall jeszcze spał opatulony w białą kołdrę. Wyglądał tak słodko. Kiedy przeczesałam ręką jego zmierzwione włosy, uśmiechnął się. "A jednak nie śpi" - pomyślałam.
Ja: Dzień dobry śpioszku !
Niall: Witaj piękna !
Ja: Wstawaj już śniadanko na stole.
Niall: Dobrze, już idę kotku, myślałem że to ja wstanę pierwszy.
Ja: Ta dam ! Niespodzianka. - uśmiechnęłam się. Przyłożyłam swoje usta do jego czoła pozostawiając tam lekki jak piórko pocałunek.
Kiedy zeszłam na dół wszyscy już byli w kuchni.
Ja: Możemy już zacząć jeść, Niall zaraz przyjdzie.

CDN.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz