Noc zleciała szybko, kiedy słońce zajrzało do pokoju przez żaluzje, postanowiłam wyjść na taras.
Zamaszystym ruchem otworzyłam szklane drzwi na taras. Szybko owinęło mnie letni wiaterek, był orzeźwiający.
Rozsiadłam się w fotelu i zaczęłam przeglądać jakieś kolorowe pisemko. Kiedy słońce już umiejscowiło się na niebie, usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Po chwili w fotelu na przeciwko usiadł Lou.
Ja: Nie śpisz ? - zapytałam odkładając na bok gazetę.
Lou: Nie mogę spać. - poprawił ręką włosy - A ty co tu robisz tak wcześnie, myślałem że będę tu sam.
Ja: Nie śpię od jakiejś 4.
Lou: To może teraz się trochę zdrzemnij ?
Ja: Nie mam ochoty - uśmiechnęłam się - kiedy przyjeżdża ta twoja kuzynka ?
Lou: Jutro. Pojedziesz ze mną po nią na lotnisko ?
Ja: No jasne ! A jak się nazywa ? Ta kuzynka ?
Lou: Ona ma na imię Molly.
Ja: Bardzo ładnie.
Lou: No wiem. - zaśmiał się.
Ja: A może skąbinujemy jakieś śniadanko ?
Lou: Tak, tak, tak. Trzy razy tak. Pani pomysł przechodzi dalej.
Ja: I jak ty z takim poczuciem humoru możesz nie mieć dziewczyny.
Lou: Wcale jej nie potrzebuję. - uśmiechnął się sztucznie, wstał i ruszył przez salon prosto do kuchni.
Poszłam za nim. Po drodze odebrałam SMS'a od Marysi. Chce żebyśmy przyszli na obiad, bo chce coś ogłosić. Weszłam do kuchni i zaczęliśmy z Lou robić śniadanie. Po 15 minutach naszego szaleństwa w kuchni wyczarowaliśmy dość fajne śniadanko. Góra kanapek w końcu sama się nie zrobiła.
Lou: Teraz czas obudzić naszych śpioszków.
Ja: Ja chcę ! ty w ten czas zrób herbatę, kawę czy coś.
Lou: No okey.
Zaczęłam od dołu. Najpierw pokój Hazzy i Bells. Oczywiście zanim otworzyłam drzwi zapukałam. Lekko uchyliłam drzwi.
Ja: Hey, wstawać śpioszki !
Harry: Pięć minut młoda.
Ja: Teraz, już !
Bells: Kotku ona ma rację - przeciągnęła się - wstawaj.
Ja: W kuchni stoi śniadanko, zapraszam.
Bells: Okey, już idziemy.
Potem powoli weszłam do schodów i zapukałam, nikt się nie odzywał więc weszłam do środka. Na łóżku leżeli Ada i Zayn. Tak słodko wyglądali wtuleni w siebie, z uśmiechami na twarzy. Potargałam włosy Ady.
Ja: Proszę wstawać kochani.
Ada: Już, już.
Ja: Ty też Zayn.
Zayn: No ale to łóżko nie chce mnie puścić.
Ja: Pewien jesteś ?
Zayn: Tak.
Przeszłam na stroszę po której spał chłopak. Szarpnęłam za jego ramie, a on po chwili znalazł się na podłodze.
Ja: No patrz ! Jednak puściło.
Chłopak spojrzał na mnie ze złością, ja odwzajemniłam to słodkim uśmiechem.
Ja: Ada a Ciebie łóżko też trzyma ?
Ada: Nie, znaczy tak, ale zaraz mnie puści jak ładnie poproszę.
Skierowałam się do wyjścia. Za plecami słyszałam głos:
Zayn: Jeszcze się odpłacę.
Przeszłam teraz do pokoju Liama. Zapukałam. Po chwili usłyszałam głos:
Liam: Proszę !
Otworzyłam drzwi ze szczerym uśmiechem na twarzy.
Ja: No chociaż ty nie śpisz.
Liam: Przed chwila wstałem - Liam przeczesał ręką włosy.
Ja: Śniadanie czeka na dole. Przyjdź zaraz.
Liam: O! Jak miło, już idę.
Zamknęłam drzwi i otworzyłam następne, bez pukania. W końcu był to też mój pokój. Po cichu wślizgnęłam się do środka i zamknęłam za sobą drzwi. Niall jeszcze spał opatulony w białą kołdrę. Wyglądał tak słodko. Kiedy przeczesałam ręką jego zmierzwione włosy, uśmiechnął się. "A jednak nie śpi" - pomyślałam.
Ja: Dzień dobry śpioszku !
Niall: Witaj piękna !
Ja: Wstawaj już śniadanko na stole.
Niall: Dobrze, już idę kotku, myślałem że to ja wstanę pierwszy.
Ja: Ta dam ! Niespodzianka. - uśmiechnęłam się. Przyłożyłam swoje usta do jego czoła pozostawiając tam lekki jak piórko pocałunek.
Kiedy zeszłam na dół wszyscy już byli w kuchni.
Ja: Możemy już zacząć jeść, Niall zaraz przyjdzie.
CDN.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz