Rano obudziłam się w swoim łóżku. Pewnie Niall mnie przeniósł. Spojrzałam na zegarek. Dopiero 9. No cóż czas wstawać. Założyłam rurki i luźny t-shirt. Na stole kuchennym było przygotowane śniadanie. Nalałam do kubka kawy i postanowiłam zaczekać na wszystkich. Jako pierwszy przybył Oskar. Po nim przyszedł Liam, Louis i Harry. Potem wpadła Marysia, a za nią Ada z Zaynem. Niall przyszedł ostatni. Przywitał się ze mną niedbałym buziakiem. Po śniadaniu wraz z dziewczynami udałyśmy się na mały "shoping". Wróciłyśmy do domu późnym popołudniem. Chłopaków nie było. w domu. Postanowiłyśmy zrobić mały pokaz mody, z kupionych ciuszków. Kiedy wszystkie stałyśmy w bikini do domu wpadli chłopcy. Wszyscy zaczęli klaskać i gwizdać. Od razu się zarumieniłyśmy. Złapałam koc i się nim owinęłam. Niall wziął mnie na ręce i zaniósł do kuchni. Posadził mnie na stole. Podszedł to lodówki zamaszystym ruchem otworzył lodówkę i zaczął się przyglądać zawartości.
Niall: Zjesz coś ?
Ja: A ty znów o jedzeniu. - zaczęłam się śmiać.- dzięki za troskę, ale nie chcę. Może wyskoczymy gdzieś wieczorem, na jakąś romantyczną przechadzkę ?
Niall: Z tobą zawsze. - pocałował mnie w czoło. - może do parku, tylko we dwoje ?
Ja: Wyjąłeś mi te słowa z ust.
Zaczęliśmy się całować. Kątem oka zauważyłam jak drzwi się otwierają. To był Marek. Kiedy nas zobaczył od razu się wycofał. Było mi trochę przykro widząc jaką robił minę kiedy widział jak przytulam się, czy całuję się z Niallerem. Chyba powinnam była z nim porozmawiać. Kiedy skończyliśmy poszłam się przebrać. Na salonie natknęłam się na Marka.
Ja: Hej ....
Marek: Cześć.
Ja: Możemy pogadać.
Marek: Eh.. no dobra.
Ja: Dlaczego jeszcze mieszkasz w Londynie ?
Marek: Postanowiłem tu zamieszkać. Przeszkadza Ci, że ciągle tu przychodzę ?
Ja: Nie. Nie mam nic przeciwko, ale czy jesteś na mnie zły ?
Marek: Zły za co ? A powinienem ?
Ja: No bo, kiedy widzisz mnie z Niallem to w twoich oczach pojawia się taki... błysk.
Marek: No wiesz, trochę mi nie zręcznie. Szczerze żałuję, że zwaliłem to wszystko co było między nami.
Ja: Ale wiesz.... Nie rób sowie jakiejkolwiek nadziei. Między nami nic nie ma i nic nie będzie.
Marek: Dobrze.
Ja: Rzecz jasna możemy zostać przyjaciółmi. Nawet chciała bym tego.
Marek: Dla Ciebie się postaram. - uśmiechnął się tak jak dawniej. Tak miło i potulnie.
Rozmowę przerwał Louis. Wrócił właśnie ze sklepu. Patrzył na nas dziwnym wzrokiem.
Ja: Hej Lou. Może Ci pomogę ?
Louis: Jeśli chcesz.
Poszłam z Louisem rozpakować zakupy. Zaczęliśmy rozkładać zakupu. W kuchni panowała grobowa cisza. Kiedy wyjmowałam z torby słoik z ogórkami Louis podwyższonym głosem spytał:
Louis: Czy ty z Markiem no wiesz?
Przestraszyłam się i upuściłam słoik. Byłam wściekła. Moje nowe miętowe rurki były teraz całe mokre i brudne. Z wrogością w oczach odpowiedziałam:
Ja: Czyż ty oszalał ?! Nie wierze nawet, że o to pytasz ! A poza tym odkupujesz mi rurki !
Louis: Dobra, dobra. Odkupię Ci te spodnie.
Ja: Ale czy ty myślałeś ?!
Louis: Nic.
Wyszłam wściekła z kuchni. Wychodząc potrąciłam Harrego. Wybiegłam na środek podwórka i krzyknęłam "grr", po czym wróciłam do domu. Harry siedział z oburzoną miną na podłodze. Przykucnęłam przy nim.
Ja: Przepraszam. Louis mnie zdenerwował. Wybaczysz ? - uśmiechnęłam się uroczo.
Harry: Dobra, wybaczam. A co zrobił ?
Ja: Wolała bym to zachować dla siebie.
Harry: Dobra nie wtrącam się.
Pomogłam Hazzie wstać. Po chwili dołączył do nas Niall.
Niall: Kochanie za pół godziny będziesz gotowa ?
Ja: Oczywiście.
Niall: Będę czekać. Ubierz się w tę niebieską sukienkę, wyglądasz w niej pięknie.
Ja: Skoro prosisz.
CDN.
niedziela, 31 marca 2013
piątek, 29 marca 2013
z życia nastolatki 25
Wieczorem wraz z Marysią siedziałyśmy na balkonie popijając ciepłe kakao.
Ja: Zależy Ci na Oskarze ?
Marysia: Nawet nie wiesz jak bardzo. Bez niego moje życie nie miało by sensu.
Rozmowę przerwał telefon. Wyjęłam z kieszeni komórkę.
Ja: To Oskar. - odebrałam - halo ?
Oskar: Cześć, obiecałem, że zadzwonię.
Ja: Mógłbyś przyjść ? Teraz.
Oskar: Eh.. no dobra. Będę za 15 minut.
Ja: Dziękuję.
Zeszłyśmy na dół. Weszłyśmy do salonu. Chłopcy oglądali mecz. Próbowałam ich przekrzyczeć.
Ja: Ej! Halo! Chłopcy ! Niall, Zayn, Liam, Louis, Harry ! Jedzenie gotowe !
Niall: Gdzie ?!
Ja: Niall chodź na sekundkę. - Niall leniwie wstał z kanapy, podszedł do mnie i złapał w pasie - zaraz przyjdzie Oskar, będziemy z Marysią na górze. Musimy pogadać.
Niall: Ale że my ?
Ja: Ale że oni.
Niall: Aaa... Chcesz coś do jedzenia ?
Ja: Heh nie dziękuję. - Marysia weszła na górę, ja z Niallem poszliśmy do kuchni - Martwię się o nich, nie wiem co zrobić.
Niall: Po prostu daj im porozmawiać.
Ja: Mam nadzieję, że to wystarczy.
Poszłam na górę, siedziałyśmy w pokoju na kanapie. Ktoś zapukał.
Ja: Wejdź !
Drzwi się otworzyły. Ujrzałam Oskara. Wydawał się taki mały i bezbronny. Na jego twarzy bez problemu można było odczytać smutek.
Ja: Wejdź.
Oskar wszedł ociężale do pokoju.
Oskar: Po co ja w ogóle tu przyszedłem ? - jęknął.
Marysia: Dlaczego powiedziałeś to w ogrodzie ?
Oskar: Bo tak się czuję. Ty zawsze miałaś wszystko co chciałaś z mojej strony.
Marysia: Ale nie zapominaj ile musiałam się nacierpieć i ile przejść by ratować naszą przyjaźń w podstawówce. To już zdążyłeś zapomnieć !
Oskar: Pamiętam cały czas ! Ale Ty już chyba dawno zapomniałaś to wszystko co dla Ciebie zrobiłem, przez ile lat musiałem wszystkim tłumaczyć, że ze sobą nie jesteśmy. Ile razy musiałem Cię przepraszać ? No pamiętasz ile ? Nie! No właśnie nie, a ja tak !
Ja: Ej! Ta kłótnia nie ma sensu.
Oskar: Dobra Marii przepraszam, ale powiedziałem to co czułem. Wybacz.
Marysia: Dobra, ale nie rób mi takich wyrzutów. Nawet nie wiesz jak się wtedy czuję.
Oskar: Postaram się.
Ja: Może zrobimy sobie dziś w nocy maraton horrorów ?
Marysia: Taaaaak!
Oskar: Z miłą chęcią zostanę.
Zeszliśmy na dół do kuchni. Wzięliśmy parę litrów napojów, czipsy, popcorn i żelki. Wparowaliśmy do salonu krzycząc "Maraton horrorów !" Usiadłam na kanapie między Niallem, a Marysią siedzącą koło Oskara. Noc przebiegła w miłej atmosferze. Kiedy chłopcy zasnęli włączyłyśmy romansidło. Niall przebudził się.
Niall: Weź wyłącz ten szajs.
Ja: Jak będziesz cicho to zrobię ci kanapkę.
Niall roześmiał się rozkosznie i usnął.
CDN
Ja: Zależy Ci na Oskarze ?
Marysia: Nawet nie wiesz jak bardzo. Bez niego moje życie nie miało by sensu.
Rozmowę przerwał telefon. Wyjęłam z kieszeni komórkę.
Ja: To Oskar. - odebrałam - halo ?
Oskar: Cześć, obiecałem, że zadzwonię.
Ja: Mógłbyś przyjść ? Teraz.
Oskar: Eh.. no dobra. Będę za 15 minut.
Ja: Dziękuję.
Zeszłyśmy na dół. Weszłyśmy do salonu. Chłopcy oglądali mecz. Próbowałam ich przekrzyczeć.
Ja: Ej! Halo! Chłopcy ! Niall, Zayn, Liam, Louis, Harry ! Jedzenie gotowe !
Niall: Gdzie ?!
Ja: Niall chodź na sekundkę. - Niall leniwie wstał z kanapy, podszedł do mnie i złapał w pasie - zaraz przyjdzie Oskar, będziemy z Marysią na górze. Musimy pogadać.
Niall: Ale że my ?
Ja: Ale że oni.
Niall: Aaa... Chcesz coś do jedzenia ?
Ja: Heh nie dziękuję. - Marysia weszła na górę, ja z Niallem poszliśmy do kuchni - Martwię się o nich, nie wiem co zrobić.
Niall: Po prostu daj im porozmawiać.
Ja: Mam nadzieję, że to wystarczy.
Poszłam na górę, siedziałyśmy w pokoju na kanapie. Ktoś zapukał.
Ja: Wejdź !
Drzwi się otworzyły. Ujrzałam Oskara. Wydawał się taki mały i bezbronny. Na jego twarzy bez problemu można było odczytać smutek.
Ja: Wejdź.
Oskar wszedł ociężale do pokoju.
Oskar: Po co ja w ogóle tu przyszedłem ? - jęknął.
Marysia: Dlaczego powiedziałeś to w ogrodzie ?
Oskar: Bo tak się czuję. Ty zawsze miałaś wszystko co chciałaś z mojej strony.
Marysia: Ale nie zapominaj ile musiałam się nacierpieć i ile przejść by ratować naszą przyjaźń w podstawówce. To już zdążyłeś zapomnieć !
Oskar: Pamiętam cały czas ! Ale Ty już chyba dawno zapomniałaś to wszystko co dla Ciebie zrobiłem, przez ile lat musiałem wszystkim tłumaczyć, że ze sobą nie jesteśmy. Ile razy musiałem Cię przepraszać ? No pamiętasz ile ? Nie! No właśnie nie, a ja tak !
Ja: Ej! Ta kłótnia nie ma sensu.
Oskar: Dobra Marii przepraszam, ale powiedziałem to co czułem. Wybacz.
Marysia: Dobra, ale nie rób mi takich wyrzutów. Nawet nie wiesz jak się wtedy czuję.
Oskar: Postaram się.
Ja: Może zrobimy sobie dziś w nocy maraton horrorów ?
Marysia: Taaaaak!
Oskar: Z miłą chęcią zostanę.
Zeszliśmy na dół do kuchni. Wzięliśmy parę litrów napojów, czipsy, popcorn i żelki. Wparowaliśmy do salonu krzycząc "Maraton horrorów !" Usiadłam na kanapie między Niallem, a Marysią siedzącą koło Oskara. Noc przebiegła w miłej atmosferze. Kiedy chłopcy zasnęli włączyłyśmy romansidło. Niall przebudził się.
Niall: Weź wyłącz ten szajs.
Ja: Jak będziesz cicho to zrobię ci kanapkę.
Niall roześmiał się rozkosznie i usnął.
CDN
czwartek, 28 marca 2013
z życia nastolatki 24
Obudziły mnie promienie gorącego słońca na mojej twarzy. Leniwie uniosłam powieki. Rozejrzałam się po pokoju. Spostrzegłam zegarek na ścianie. Już 13. Wstałam leniwie z łóżka. Jak najciszej uchyliłam drzwi. Zaczęłam nadsłuchiwać Oskar rozmawiał na dole przez telefon. Po cichutku przebiegłam do łazienki. Szarpnęłam za klamkę. Drzwi się nie otworzyły. Wpatrywałam się w klamkę i zaczęłam rozmyślać. "Skoro Oskar był na dole, więc w łazience był Marek. Nie ! Nie może być ! Marysia pewnie wróciła. Ale to nie może być on !" Nadal stałam przed drzwiami do łazienki. Nagle się otworzyły. Pierwsze co ujrzałam to rozczochrana blond grzywa, potem zauważyłam niebieskie oczy i te usta. Jedyne na świecie. Pełne, różowe, zawsze lekko uśmiechnięte. Natychmiast spuściłam głowę. Odwróciłam i chciałam zrobić pierwszy krok.
Marek: Ej! Czekaj. Chciałaś iść do toalety...
Ja: Tak. - zrobiłam "w tył zwrot" i wymijając blondyna wślizgnęłam się do łazienki. Marek stał pod drzwiami.- Możesz sobie iść.
Teraz usłyszałam kroki, a potem dźwięk zamykanych drzwi. Zaczęłam się "ogarniać". Wzięłam małą kąpiel. Zrelaksowała mnie. Schodziłam po schodach z trampkami w ręku. Na ostatnim schodku potknęłam się o swoją nogę. Po chwili leżałam plackiem przed schodami. Nie mogłam opanować śmiechu. Zmieniłam pozycję na siedzącą. Zaczęłam zakładać buty. Już musiałam tylko zacisnąć kokardę i robota była by skończona. Przerwał mi ją krzyk Marysi, dochodzący z piętra. Szybko wstałam i wbiegłam po schodach. Otworzyłam drzwi do pokoju Marysi, pokoju, był pusty. Następne drzwi prowadziły do pokoju Marka. Cóż raz się żyje. Szarpnęłam za klamkę. Ujrzałam Marysię skuloną nad łóżkiem. Szybkim krokiem podeszłam bliżej. Zobaczyłam nieruchomo leżącego blondyna. Koło niego leżało parę opakowań po lekach przeciwbólowych. Szturchnęłam go lekko. Nie reagował. Wyjęłam telefon z kieszeni i zadzwoniłam po pogotowie. W czasie kiedy czekałyśmy Marysia cały czas płakała, nie mogłam poddać się emocjom, nie teraz. Po 15 minutach obserwowałyśmy Marka przez szybę, leżącego na szpitalnym łóżku. Wpatrując się w niego rozmyślałam o życiu. O każdej chwili spędzonej z nim, Niallem, Oskarem. Każdy z nich był dla mnie bardzo ważny. Łza spływała powolnie po policzku. Poczułam na barkach dłonie. Były ciepłe i silne. Odwróciłam się. Stał za mną Niall. Miał podkrążone oczy. Ich niebieska barwa była przytłumiona.
Niall: To nie tak jak myślisz, to moja była. Nie może pogodzić z tym, że się do siebie nie pasujemy.
Ja: A więc po co Ci drugi telefon ?
Niall: Służbowy.
Ja: Po co tu przyszedłeś ?
Niall: Prosić.
Ja: O co ?
Niall: Żebyś wróciła, nie mogę bez Ciebie żyć. Nawet nie mogłem spać. A co gorsza nic nie jadłem. Proszę wróć. Zaufaj mi, zmienię numer, napisze jej że wyjeżdżam. Zrobię co zechcesz. Proszę - błagał.-proszę.
Ja: Daję Ci ostatnią szansę. Masz jej nie zmarnować ! - rzuciłam mu się na szyję.
Wreszcie odetchnęłam z ulgą. Teraz mogłam spokojnie zająć się resztą. Pół godziny później po Marysię przyjechał jej chłopak. Ja też byłam już zmęczona. Chciałam wrócić do domu. Kiedy wróciliśmy do domu, wraz z Niallem i chłopakami udaliśmy się do ogrodu. Przyszedł też Oskar z Marysią. Coś między nimi zgrzytało.
Ja: Ey! Co się stało ?
Louis: Z czym ?
Ja: Z Marysią i Oskarem. - teraz zwróciłam się bezpośrednio do nich - byliście tak wspaniałymi przyjaciółmi, a teraz nawet ze sobą nie rozmawiacie.
Marysia: To on cały czas mnie olewa.
Oskar: Co ja takiego złego robię ?! Nie mogę mieć przyjaciół - wskazał palcem na nas - oni mają na mnie czas. Nie to co ty... zajmujesz się tylko sobą i swoją "miłością". Byłem przy tobie zawsze, dla Ciebie zerwałem nawet z dziewczyną. Tracę wszystko by pomagać Tobie, lecz ty tego nie zauważasz. Patrzysz na wszystko ze swojego punktu widzenia. Nie masz zielonego pojęcia co ja czuję i chyba nigdy nie będziesz wiedziała. - teraz zwrócił się do mnie - zadzwonię wieczorem.
Marysia opadła na leżak patrząc tempo w przestrzeń. Wywinęłam się z objęć Nialla. Usiadłam koło Marysi i objęłam ją ramieniem.
Ja: Hej! Nie smutaj się, zadzwonię do niego wieczorem i z nim porozmawiam. Jak chcesz możesz tu zostać, albo możesz iść spać w pokoju gościnnym, albo możesz sobie iść. Nie będziemy mieli nic przeciwko. Nawet jak chcesz możesz u nas nocować.
Marysia: Mogę ?
Ja: Tak, oczywiście. Nie ma problemu. Może jesteście głodni ?
Niall: No jasne. - wstał z leżaka i pobiegł truchtem w stronę domu.
Ja: To ja lecę gonić mojego "zorro". - pobiegłam za Niallem. Po chwili go dogoniłam. Ten mnie pocałował i wziął na ręce.
Ja: Nawet nie wiesz jak Cię kocham. - szepnęłam
Niall: Ale z pewnością ja kocham Cię bardziej. - odpowiedział przygryzając mi ucho.
CDN
Marek: Ej! Czekaj. Chciałaś iść do toalety...
Ja: Tak. - zrobiłam "w tył zwrot" i wymijając blondyna wślizgnęłam się do łazienki. Marek stał pod drzwiami.- Możesz sobie iść.
Teraz usłyszałam kroki, a potem dźwięk zamykanych drzwi. Zaczęłam się "ogarniać". Wzięłam małą kąpiel. Zrelaksowała mnie. Schodziłam po schodach z trampkami w ręku. Na ostatnim schodku potknęłam się o swoją nogę. Po chwili leżałam plackiem przed schodami. Nie mogłam opanować śmiechu. Zmieniłam pozycję na siedzącą. Zaczęłam zakładać buty. Już musiałam tylko zacisnąć kokardę i robota była by skończona. Przerwał mi ją krzyk Marysi, dochodzący z piętra. Szybko wstałam i wbiegłam po schodach. Otworzyłam drzwi do pokoju Marysi, pokoju, był pusty. Następne drzwi prowadziły do pokoju Marka. Cóż raz się żyje. Szarpnęłam za klamkę. Ujrzałam Marysię skuloną nad łóżkiem. Szybkim krokiem podeszłam bliżej. Zobaczyłam nieruchomo leżącego blondyna. Koło niego leżało parę opakowań po lekach przeciwbólowych. Szturchnęłam go lekko. Nie reagował. Wyjęłam telefon z kieszeni i zadzwoniłam po pogotowie. W czasie kiedy czekałyśmy Marysia cały czas płakała, nie mogłam poddać się emocjom, nie teraz. Po 15 minutach obserwowałyśmy Marka przez szybę, leżącego na szpitalnym łóżku. Wpatrując się w niego rozmyślałam o życiu. O każdej chwili spędzonej z nim, Niallem, Oskarem. Każdy z nich był dla mnie bardzo ważny. Łza spływała powolnie po policzku. Poczułam na barkach dłonie. Były ciepłe i silne. Odwróciłam się. Stał za mną Niall. Miał podkrążone oczy. Ich niebieska barwa była przytłumiona.
Niall: To nie tak jak myślisz, to moja była. Nie może pogodzić z tym, że się do siebie nie pasujemy.
Ja: A więc po co Ci drugi telefon ?
Niall: Służbowy.
Ja: Po co tu przyszedłeś ?
Niall: Prosić.
Ja: O co ?
Niall: Żebyś wróciła, nie mogę bez Ciebie żyć. Nawet nie mogłem spać. A co gorsza nic nie jadłem. Proszę wróć. Zaufaj mi, zmienię numer, napisze jej że wyjeżdżam. Zrobię co zechcesz. Proszę - błagał.-proszę.
Ja: Daję Ci ostatnią szansę. Masz jej nie zmarnować ! - rzuciłam mu się na szyję.
Wreszcie odetchnęłam z ulgą. Teraz mogłam spokojnie zająć się resztą. Pół godziny później po Marysię przyjechał jej chłopak. Ja też byłam już zmęczona. Chciałam wrócić do domu. Kiedy wróciliśmy do domu, wraz z Niallem i chłopakami udaliśmy się do ogrodu. Przyszedł też Oskar z Marysią. Coś między nimi zgrzytało.
Ja: Ey! Co się stało ?
Louis: Z czym ?
Ja: Z Marysią i Oskarem. - teraz zwróciłam się bezpośrednio do nich - byliście tak wspaniałymi przyjaciółmi, a teraz nawet ze sobą nie rozmawiacie.
Marysia: To on cały czas mnie olewa.
Oskar: Co ja takiego złego robię ?! Nie mogę mieć przyjaciół - wskazał palcem na nas - oni mają na mnie czas. Nie to co ty... zajmujesz się tylko sobą i swoją "miłością". Byłem przy tobie zawsze, dla Ciebie zerwałem nawet z dziewczyną. Tracę wszystko by pomagać Tobie, lecz ty tego nie zauważasz. Patrzysz na wszystko ze swojego punktu widzenia. Nie masz zielonego pojęcia co ja czuję i chyba nigdy nie będziesz wiedziała. - teraz zwrócił się do mnie - zadzwonię wieczorem.
Marysia opadła na leżak patrząc tempo w przestrzeń. Wywinęłam się z objęć Nialla. Usiadłam koło Marysi i objęłam ją ramieniem.
Ja: Hej! Nie smutaj się, zadzwonię do niego wieczorem i z nim porozmawiam. Jak chcesz możesz tu zostać, albo możesz iść spać w pokoju gościnnym, albo możesz sobie iść. Nie będziemy mieli nic przeciwko. Nawet jak chcesz możesz u nas nocować.
Marysia: Mogę ?
Ja: Tak, oczywiście. Nie ma problemu. Może jesteście głodni ?
Niall: No jasne. - wstał z leżaka i pobiegł truchtem w stronę domu.
Ja: To ja lecę gonić mojego "zorro". - pobiegłam za Niallem. Po chwili go dogoniłam. Ten mnie pocałował i wziął na ręce.
Ja: Nawet nie wiesz jak Cię kocham. - szepnęłam
Niall: Ale z pewnością ja kocham Cię bardziej. - odpowiedział przygryzając mi ucho.
CDN
wtorek, 26 marca 2013
z życia nastolatki 23
Leżałam na górze w swoim pokoju, na szafce obok leżał telefon Nialla. Ciekawiło mnie, która godzina. Wzięłam go do ręki i nacisnęłam na jeden z klawiszy. Ekran rozjaśniał. Zauważyłam komunikat "8 nieodebranych wiadomości tekstowych". Na prawdę ciekawiło mnie kto tak wypisywał. Zaczęłam w pamięci poszukiwać chwili w, której zabrania mi grzebania w jego telefonie. Tak owej nie znalazłam, a wręcz przeciwnie. Kiedyś pozwolił mi i powiedział, że mogę to robić zawsze bez jego zgody. Po raz pierwszy postanowiłam z tego korzystać. Wszystkie były od tego samego numeru. Otworzyłam jedną z nich. Oniemiałam. Zaczęłam czytać; "Cześć skarbie, co porabiasz ?". Pomyślałam, że ktoś musiał się pomylić i reszta tych SMS jest pomyłkowa. Przekonałam się, że nie bo w 3 z nich było imię Nialla. Nie mogłam w to uwierzyć. Zaczęłam czytać wcześniejsze SMS. Na żadnego z nich nie odpowiedział, teraz już wiedziałam po co mu drugi telefon. Zrzuciłam kołdrę na podłogę. Wstałam, założyłam cieplutkie kapcie na stopy. Z hukiem wyszłam z pokoju. Mocno klapiąc zbiegałam po schodach. Kiedy byłam na dole krzyknęłam. Niall wybiegł z kuchni z kanapką w ręku, wyglądał słodko lecz to nie sprawiło na mnie wrażenia. Rzuciłam w niego telefonem, ten odbił się od jego piersi i po chwili znalazł się rozbity na podłodze.
Ja: Myślałam, że chociaż ty !
Niall: Ale o co ci chodzi ?! - wpatrywał się we mnie niebieskimi oczami.
Ja: Nie chce wiedzieć kim ona jest, nie mów nawet jak się nazywa. Jutro rano przyjdę po rzeczy.
Wybiegłam z domu trzaskając drzwiami. W tym momencie przypomniałam sobie, że ciocia pojechała do koleżanki za miasto. Marysia jest u chłopaka, Magda pojechała do babci, więc zostaje Oskar. Eh... Niech będzie. Nawet nie wiem czy jest w domu. Stałam na podwórku przed domem chłopaków. Usłyszałam wrzaski Harrego.
Harry: Niall idź za nią ! Goń ją ! Przecież ją kochasz ! Jest jej teraz trudno, a ty zamiast pomagać zadajesz jej jeszcze więcej bólu. Teraz będzie się błąkać po mieście, albo pójdzie do Oskara. On przyjmie ją z otwartymi ramionami. Gdyby Louis nie wyszedł już by pobiegł za nią, albo stał tu i darł się na Ciebie. I tak już wystarczająco boli go, że z nią chodzisz.
Niall: Ale Louis... nie rozumiem.
Harry: Niall ogarnij się ! On ją kocha !
Niall: Ja ją kocham !
Harry: Ale on też. Chcesz ją stracić ?!
Niall: Nie!
Harry: Więc leć !
Wtedy zaczęłam uciekać. Słyszałam, że Niall woła moje imię. Nie zdołał mnie dogonić. W sprincie byłam od niego o wiele, wiele lepsza. Złapałam za klamkę domu Oskara. Och co za szczęście. Otwarte. Otworzyłam drzwi, wbiegłam do środka zamykając za sobą drzwi na klucz.
Ja: Oskar !
Oskar: Hej ! Co się stało ?! - wyszedł zaspany z salonu.
Ja: Niall mnie zdradził.
Oskar: Nie wieże ! - zobaczył, że po mojej twarzy spływają łzy. Przytulił mnie mocno do torsu. Po paru chwilach jego t-shirt przemókł. Wziął mnie na ręce i zaczął wchodzić po schodach. - Jesteś zmęczona. Położysz się w pokoju gościnnym, będę tam puki nie zaśniesz. Jeśli będzie trzeba zostanę tam całą noc.
Ja: Dziękuję. - cmoknęłam go w policzek.
Weszliśmy do pokoju. Delikatnie ułożył mnie na łóżku, potem okrył lekką kołdrą. Przyciągnął po cichu fotel z końca pokoju bliżej mojemu łóżku. Usiadł na nim i złapał mnie za rękę. Jego dłoń była gorąca i miękka. Wpatrywał się we mnie swoimi zielonymi oczami, teraz, pełnymi czułości i współczucia, a za razem zrozumienia. Ktoś zapukał do pokoju. Myślałam, że nikogo nie ma. Byłam pewna, że to Magda. Odwróciłam głowę ku drzwiom. Po chwili otworzyły się. Ukazała się w nich postać Marka.
Ja: Wyjdź ! - schowałam głowę w poduszkę. Cały czas trzymałam Oskara za rękę.
Marek: Ale
Ja: Proszę... - dodałam bezsilnym głosem. Kiedy to mówiłam spojrzałam na Marka. W blasku księżyca błysła jego łza. Odwróciłam głowę, nerwy mi puściły. Krzyknęłam i rozpłakałam się.
Ja: Oskar nie obraź się, ale chcę zostać sama. Jak coś to przyjdę do twojego pokoju.
Oskar: Będę czujny. Śpij dobrze. - ucałował mnie w czoło i po cichu wyszedł. Łzy bezradnie spływały ku brodzie potem po szyi. Nie zwracałam uwagi na nic. Wpatrywałam się w niebieską ścianę. O 6 nad ranem usnęłam.
CDN
Ja: Myślałam, że chociaż ty !
Niall: Ale o co ci chodzi ?! - wpatrywał się we mnie niebieskimi oczami.
Ja: Nie chce wiedzieć kim ona jest, nie mów nawet jak się nazywa. Jutro rano przyjdę po rzeczy.
Wybiegłam z domu trzaskając drzwiami. W tym momencie przypomniałam sobie, że ciocia pojechała do koleżanki za miasto. Marysia jest u chłopaka, Magda pojechała do babci, więc zostaje Oskar. Eh... Niech będzie. Nawet nie wiem czy jest w domu. Stałam na podwórku przed domem chłopaków. Usłyszałam wrzaski Harrego.
Harry: Niall idź za nią ! Goń ją ! Przecież ją kochasz ! Jest jej teraz trudno, a ty zamiast pomagać zadajesz jej jeszcze więcej bólu. Teraz będzie się błąkać po mieście, albo pójdzie do Oskara. On przyjmie ją z otwartymi ramionami. Gdyby Louis nie wyszedł już by pobiegł za nią, albo stał tu i darł się na Ciebie. I tak już wystarczająco boli go, że z nią chodzisz.
Niall: Ale Louis... nie rozumiem.
Harry: Niall ogarnij się ! On ją kocha !
Niall: Ja ją kocham !
Harry: Ale on też. Chcesz ją stracić ?!
Niall: Nie!
Harry: Więc leć !
Wtedy zaczęłam uciekać. Słyszałam, że Niall woła moje imię. Nie zdołał mnie dogonić. W sprincie byłam od niego o wiele, wiele lepsza. Złapałam za klamkę domu Oskara. Och co za szczęście. Otwarte. Otworzyłam drzwi, wbiegłam do środka zamykając za sobą drzwi na klucz.
Ja: Oskar !
Oskar: Hej ! Co się stało ?! - wyszedł zaspany z salonu.
Ja: Niall mnie zdradził.
Oskar: Nie wieże ! - zobaczył, że po mojej twarzy spływają łzy. Przytulił mnie mocno do torsu. Po paru chwilach jego t-shirt przemókł. Wziął mnie na ręce i zaczął wchodzić po schodach. - Jesteś zmęczona. Położysz się w pokoju gościnnym, będę tam puki nie zaśniesz. Jeśli będzie trzeba zostanę tam całą noc.
Ja: Dziękuję. - cmoknęłam go w policzek.
Weszliśmy do pokoju. Delikatnie ułożył mnie na łóżku, potem okrył lekką kołdrą. Przyciągnął po cichu fotel z końca pokoju bliżej mojemu łóżku. Usiadł na nim i złapał mnie za rękę. Jego dłoń była gorąca i miękka. Wpatrywał się we mnie swoimi zielonymi oczami, teraz, pełnymi czułości i współczucia, a za razem zrozumienia. Ktoś zapukał do pokoju. Myślałam, że nikogo nie ma. Byłam pewna, że to Magda. Odwróciłam głowę ku drzwiom. Po chwili otworzyły się. Ukazała się w nich postać Marka.
Ja: Wyjdź ! - schowałam głowę w poduszkę. Cały czas trzymałam Oskara za rękę.
Marek: Ale
Ja: Proszę... - dodałam bezsilnym głosem. Kiedy to mówiłam spojrzałam na Marka. W blasku księżyca błysła jego łza. Odwróciłam głowę, nerwy mi puściły. Krzyknęłam i rozpłakałam się.
Ja: Oskar nie obraź się, ale chcę zostać sama. Jak coś to przyjdę do twojego pokoju.
Oskar: Będę czujny. Śpij dobrze. - ucałował mnie w czoło i po cichu wyszedł. Łzy bezradnie spływały ku brodzie potem po szyi. Nie zwracałam uwagi na nic. Wpatrywałam się w niebieską ścianę. O 6 nad ranem usnęłam.
CDN
Subskrybuj:
Posty (Atom)