czwartek, 25 kwietnia 2013

z życia nastolatki 33

Do oglądania przyłączyli się Lou, Zayn i Ada. Po filmie zjedliśmy jeszcze jedną pizzę i postanowiliśmy iść się gdzieś zabawić. Wybraliśmy pobliski klub. Byłam ubrana w krótką, kremową sukienkę i czarne szpilki. Ada miała na sobie fioletową sukienkę i złote balerinki. Obie wyglądałyśmy świetnie. Nasi chłopcy ubrani byli w t-shirty z nadrukami i kolorowe spodnie. W drodze do klubu rozmawiałam z Adą szeptem.
Ada: Nie sądzisz, że Lou powinien mieć dziewczynę ?
Ja: No niby tak... Masz jakąś na oku ?
Ada: Nie, ale warto było by się rozejrzeć.
Ja: Hm... może zorganizujemy mu randkę w ciemno ?
Ada: Okey. Każda z nas zbiera po 3 dziewczyny.
Ja: Więc razem będzie 6. No, no ma z czego wybierać !
Ada: Jeżeli jakąkolwiek wybierze.
Ja: No na pewno, a jeśli nie to coś wymyślimy.
Ada: No raczej nie inaczej !
Z klubu wyszliśmy o 4 nad ranem. Lou opił się z nas najbardziej. Ledwo utrzymywał się na nogach. Wszystkie pieniądze, które przy sobie mieliśmy wydaliśmy na zabawę. Szukając jakiś drobniaków wygrzebałam z torby telefon. Wtedy mnie olśniło. Zadzwoniłam do Liama by po nas przyjechał.
Ja: Hej Liam !
Liam: Hej! - powiedział zaspanym głosem- jest 3 nad ranem. Czego chcesz ?
Ja: Byś po nas przyjechał.
Liam: Teraz ?!
Ja: Tak.
Liam: A gdzie jesteście.
Ja: W klubie "różowa świnka" na Golden Street.
Liam: Za chwilkę będę.
Po paru minutach przed klubem zatrzymał się czarny Yeep. To był Liam. Chłopcy i Ada usiedli na kanapie z tyłu, natomiast ja zajęłam miejsce przy kierowcy.
Ja: Sory, że Cię obudziliśmy, ale nie mieliśmy kasy na taxi.
Liam: Rozumiem zdarza się.

Obudziłam się o 13 w swoim łóżku. Sama. Rozejrzałam się po pokoju. Na podłodze spał Niall. Był kompletnie goły. Spojrzałam na siebie. Byłam ubrana tak jak w klubie. Miałam na sobie jeszcze nawet szpilki. Odetchnęłam z ulgą. Nie wstając z łózka zdjęłam buty i rzuciłam je w kąt. Usiadłam na łóżku. Patrzyłam się w ścianę. Po paru chwilach wstałam z łóżka, okryłam Nialla i zaczęłam go budzić.
Ja: Niall wstawaj...
Niall: Nie.
Ja: Chodź, zrobie Ci śniadanie...
Niall: No ok, już idę.

Po południu siedziałam w salonie czytając książkę. Byłam sama w domu, bynajmniej tak mi się wydawało.
Niall: Czy my coś w nocy ?
Ja: Aaaa! Nie strasz mnie !
Niall: Przepraszam.
Ja: Niall.. pytałeś czy w nocy...
Niall: ....
Ja: Nie! Obudziłam się ubrana od stóp do głów.
Niall: Boli mnie głowa.
Ja: Nie dziwie się. - rzuciłam w jego stronę małe pudełko.- trzymaj!
Niall: Co to ?
Ja: Tabletki przeciw bólowe.
Niall: Ha, ha. Dzięki kotku.

Wieczorem przygotowywałam kolację z Adą.
Ja: Ada... wakacje się kończą, nie uważasz, że powinnyśmy złożyć papiery na jakąś uczelnie czy coś ?
Ada: No wiem.. myślałam o tym. Ja będę chodzić do szkoły muzycznej.. ale dla Ciebie też coś mam...
Ja: No dawaj ! Oświeć mnie !
Ada: W szkole imienia st. Jery'ego możesz wyszkolić się na menadżera, wiem, że podoba Ci się taka praca. A poza tym pracę masz już załatwioną.
Ja: Jak to załatwioną... ?
Ada: Tu.. będziesz menadżerką One Direction! Gadałam z chłopakami, zgodzili się !
Ja: Dzięki, dzięki, dzięki !

CDN,

środa, 17 kwietnia 2013

z życia nastolatki 32

*3 tygodnie później*
Zeszłam wraz z Niallem na dół.
Ja: Ada! Dziś Lou wychodzi ze szpitala, jadę po niego z Niallerem. Jedziesz z nami ?
Ada: No jasne !
Po paru chwilach byliśmy w samochodzie. Usiadłam wraz z Adą z tyłu. Droga była prosta; parę razy skręcić w lewo i jest się na miejscu. Szybciutko wyszłyśmy z Adą z auta i zaczęłyśmy biec w stronę szpitala. Wpadłyśmy na oddział. Bez problemu znalazłyśmy salę 69. Nie pukając otworzyłyśmy drzwi. Louis siedział na łóżku, kiedy weszłyśmy właśnie zdejmował t-shirt. Jego tors był opalony. Łatwo zauważyć można było jego mięśnie.
Ja: No, no!
Ada: Pozazdrościć !
Louis włożył drugi t-shirt.
Louis: Czy przypadkiem najpierw się nie puka ?
Ja: Wybacz ....
Louis: Tobie, zawsze.
Wtedy do sali wszedł Niall.
Niall: Gotowy ?
Louis: No jasne !
Po 20 minutach weszliśmy do domu. Dopiero wtedy Louis zauważył:
Louis: Nie masz już gipsu ?
Ja: Haha, nie. Dopiero teraz zauważyłeś ?
Louis: No wiesz, nie jestem najlepszy w te klocki.

Jak co wieczór, ostatnimi czasy, miałam wyjść na spacer z psem sąsiadki. Louis zaoferował, że pójdzie ze mną. W sumie nie miałam nic przeciwko. Zarzuciłam na plecy szarą bluzę i wraz z Lou ruszyliśmy po psa.
Wędrowaliśmy pomiędzy domami kiedy Lou zaczął.
Lou: Jestem twoim przyjacielem tak ?
Ja: Tak. - potwierdziłam.
Lou: A Niall to twój chłopak ?
Ja: Tak. - zastanawiało mnie dlaczego o to pytał.
Lou: A kim są dla Ciebie Harry, Liam i Zayn ?
Ja: Też przyjaciółmi, też częścią mojego życia. Ale dlaczego o to wszystko pytasz?
Lou: Po prostu. To tak samo z siebie.
Ja: Okey.
zapadła 10 minutowa cisza. 10 minutowa, bo po tym czasie Lou znów zaczął.
Lou: A Oskar ?
Ja: Co Oskar ?
Lou: Kim on dla Ciebie jest ?
Ja: Na pewno jest najlepszym kolegom. Ale przyjacielem raczej nie, lecz nie dużo mu brakuje.
Lou: A Marysia ?
Ja: Przyjaciółka ! I przestań o to wszystko pytać. Przecież wiesz kto kim dla mnie jest. Przecież wszystko Ci mówię. - skręciłam w boczną uliczkę, wiedziałam, że Louis za mną nie idzie, więc się nie odwracałam.
Kiedy oddałam psa sąsiadce wróciłam do domu. Bez słowa poszłam na górę.
Leżałam na łóżku. Rysowałam jakieś bazgroły. Kiedy kończyłam moją żyrafę ktoś zapukał do drzwi.
Ja: Nie mam czasu ! - burknęłam.
Harry: Ej! To ja, Harry. Mogę wejść ? Proszę.
Wstałam z łóżka i wpuściłam go do pokoju.
Ja: Coś chcesz konkretnego, czy będziesz ględził jak Louis ?
Harry: Nikogo nie ma w domu, wszyscy poszli na jakiś film, a Niall śpi u mnie w pokoju. Chodź na dół.
Ja: Okey.
Zeszliśmy na dół. Rzuciłam się na kanapę i spytałam:
Ja: Co tam ?
Harry: U mnie dobrze, ale u Ciebie chyba nie wszystko w porządku. Co ?
Ja: Wszystko dobrze. - Harry podszedł do mnie i usiadł na kanapie.
Harry: Mi możesz powiedzieć.
Opowiedziałam mu wszystko. Kiedy skończyłam do salonu zszedł zaspany Niall. Wygladał przesłodko.
Ja: Hej kotku ! Wyspałeś się ?
Niall: Nie do końca ... - zrobiłam pytającą minę - wolę spać z tobą niż z gaciami Harrego. -teraz zwrócił się do Hazzy- mógłbyś tam trochę sprzątnąć.
Harry: Dobrze, postaram się.
Ja: Niall może pójdziemy dziś do kina ?
Niall: A może zamówię pizze i obejrzymy coś w domu ?
Ja: Okey, ale jest jeden warunek.
Niall: Jaki ?
Ja: Harry ogląda z nami.
Niall: Haha okey.

CDN.

sobota, 13 kwietnia 2013

z życia nastolatki 31

Obudziłam się o 6. Wstałam z łóżka i wyszłam na balkon. Poranna mgła owiała moje ramiona. Spojrzałam w dal. Zza drzew wychodziło czerwone słońce. Po chwili na twarzy poczułam pierwsze promyki. Od razu się uśmiechnęłam. Wróciłam do pokoju. Po cichu zeszłam na dół po mrożoną kawę. Po chwili znów stałam na balkonie, lecz tym razem z przepyszną mrożoną kawą w ręku. Zbliżyłam kubek do ust. Siorbnęłam zimnego napoju. Od razu się rozbudziłam. Przetarłam oczy i rozglądałam się po okolicy. Miasteczko jeszcze spało. W końcu dziś piątek, wiec większa część mieszkańców dopiero co wróciła z "melanżów".  Po chwili na barierce przysiadł gołąb. Wpatrywałam się w jego ślepia. Trwało to dość długo, póki nie podskoczyłam przerażona. Harry złapał mnie za ramiona. Cholera, jak on wszedł do pokoju ? Moja kawa wylądowała na trawniku. Odwróciłam się wkurzona.
Ja: Lecisz po kawę !
Harry: Dobra, dobra. - poważnym głosem dodał -  Możemy pogadać ?
Ja: No dobrze.
Harry: Chodźmy na dół, nie chcę by ktoś coś usłyszał.
Harry złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą. Po chwili siedzieliśmy w kuchni.
Ja: Więc o czym chciałeś porozmawiać ?
Harry: Lou leży w szpitalu.
Ja: No wiem.
Harry: Ale nie wiesz dlaczego.
Ja: Wiem. -z uśmiechem na ustach dodałam- Przypadkiem spadł ze schodów.
Harry: Nie przypadkiem.
Ja: Co ?!
Harry: On chciał sobie coś zrobić.
Ja: Ale dlaczego ? Co się stało ? Przecież wydawało mi się, że wszytko w porządku.
Harry: Chciał zwrócić na siebie uwagę.
Ja: Ale ... jak t, kogo uwagę ?
Harry: Twoją. - powiedział spuszczając wzrok na ziemię.
Ja: Moją ?! Dlaczego moją ?!
Harry: Nic więcej nie powiem, bo nie mogę. Idź do niego. Teraz. Sama. Jeśli chcesz mogę Cię zawieść.
Ja: Dobra, za 5 minut będę gotowa. - powiedziałam i poszłam na górę się przebrać.
Założyłam luźny t-shirt i krótkie spodenki. Zeszłam na dół.
Ja: Gotowa ! - krzyknęłam i wyszłam z domu. podeszłam do samochodu, chwilę później dołączył Harry i jak na dżentelmena przystało otworzył mi drzwi.
Po 15 minutach podążałam kulejąc przez szpitalny korytarz. Wreszcie stanęłam przed drzwiami do sali 69. Teraz albo nigdy. Złapałam za klamkę. Kiedy weszłam Lou się uśmiechnął.
Lou: Hej !
Ja: Hej !
Lou: Sama jesteś ?
Ja: Tak. Jak to to wszystko sobie zrobiłeś. 
Lou: Spadłem ze schodów.
Ja: Specjalnie.
Lou: Nie... potknąłem się i spadłem.
Ja: Mnie nie okłamiesz ! - cichszym głosem dodałam- mów jak było na prawdę.
Lou: Chciałem zwrócić na siebie uwagę.
Ja: Czyją ?
Lou: Twoją ! Zadowolona?
Ja: Louis , ale jak ja miałam na Ciebie zwracać uwagę bardziej. Jesteś moim przyjacielem. Gdyby nie ty być może nie było by mnie tutaj. Nie było by mnie w ogóle. Pamiętaj, że Niall to mój chłopak. I tak ciągle robi mi wywody z zazdrości. Pamiętaj, że nigdy o tobie nie zapomnę. I nie możesz kiedykolwiek targnąć się na życie z mojego powodu. Pamiętaj, że przyjaźń nie polega na tym, że cały dzień chodzę za tobą. Jestem wtedy kiedy mnie potrzebujesz. W nocy o północy możesz przyjść do mojego pokoju, napisać, zadzwonić z problemem. Zawsze Ci pomogę. Mam nadzieje, że ty mnie też. I mam nadzieję, że nigdy nie odejdziesz sobie od tak. Bez pożegnania. Pamiętaj, że zawsze będziesz częścią mojego życia.

CDN.

piątek, 12 kwietnia 2013

z życia nastolatki 30

Zaczęłyśmy szukać odpowiedniej sali. Sali Lou. Na korytarzu zauważyłam Nialla. Staliśmy na przeciw siebie. Dysząc ze zmęczenia wpatrywałam się w niego. Uśmiechnął się i zaczął coraz szybszym krokiem zmierzać w moją stronę. Po chwili wpadliśmy sobie w ramiona.
Niall: Wreszcie jesteś !
Ja: Ał !
Niall: Co ?
Ja: Stanąłeś mi na nogę.
Niall: Ops.
Zrobił słodką minę. Patrząc mi w oczy wziął mnie na ręce i podążyliśmy korytarzem wprost. Po chwili Niall łokciem otworzył drzwi. Wtedy Niall posadził mnie na krześle przy łóżku Lou i wyszedł.
Ja: Hej, nic Ci nie jest ? - złapałam go za rękę, ostrożnie by nie wyrwać wenflonu - jak ty to sobie w ogóle zrobiłeś ?
Lou: Spadłem ze schodów.
Ja: Ale gdzie ?
Lou: W galerii, z tych długich ruchomych.
Ja: Jak można spaść z ruchomych schodów ?!
Lou: No jak widać się da.
Zaczęliśmy się śmiać. Do sali weszli chłopcy. Do 18, czyli jakieś 4 godziny, siedzieliśmy w szpitalu. Później pojechaliśmy do chińskiej knajpy. Kiedy wróciliśmy porozchodziliśmy się do swoich pokoi. Ja i Niall nie mogliśmy usnąć. Poszliśmy do salonu. Po obejrzeniu filmu "droga bez powrotu" postanowiliśmy wrócić do pokoju. Po ciemku zaczęliśmy wchodzić po schodach. Po omacku Niall złapał za klamkę. Zamaszystym ruchem otworzył drzwi. Naszym oczom ukazał się pokój Zayna. Na łóżku leżeli Ada i Zayn. Nim nas zauważyli zamknęliśmy drzwi. Podeszliśmy do następnych, gdzie mieścił się pokój Niallera.
Już 3 w nocy. My siedzimy czytając jakies bzdury. Nagle usłyszeliśmy jakieś krzyki zza ściany. Nie były to krzyki oznaczające strach lecz... hm... rozkosz. Domyśleliśmy się co robią. By nie słyszeć jęków założyliśmy słuchawki i wspólnie słuchając muzyki zasnęliśmy w objęciach.

CDN

środa, 10 kwietnia 2013

z życia nastolatki 29

Wieczorem postanowiłam poserfować trochę w internecie. Przeglądałam sukienki i spódnicę w internetowym sklepie. Właśnie przyglądałam się zwiewnej sukience do kolana koloru beżowego i gdy już miałam ją zamówić w uszach rozbrzmiał dźwięk dzwonka. Spojrzałam na telefon. Tommy. "No wreszcie dowiem się o co chodzi" pomyślałam. Nacisnęłam zielony przycisk i przyłożyłam telefon do ucha.
Ja: Halo ?
Tommy: Hej ! Obiecałem, że zadzwonię.
Ja: No tak ! Tommy... - mówiłam teraz cichszym głosem - nie chwaliłeś się, że chodzisz z Natalką, a teraz naglę dowiaduję się, że jest w ciąży. Możesz wyjaśnić.
Tommy: Więc wybrałem się kiedyś na imprezę z dziewczyną, która bardzo mi się podobała. To miała być pewnego rodzaju randka. Na imprezie zaczęła flirtować z innym chłopakiem. Znudzony siedziałem pod ścianą. Wtedy przyszła Natalka. Wyglądała olśniewająco. Zauroczyłem się w niej. Zauroczyłem, powtarzam.
Ja: No zauroczyłeś - potwierdziłam.
Tommy: Zaczęliśmy rozmawiać. Rozumieliśmy się wspaniale. Było cudownie. Poszliśmy do schowka na podwórku. Zaczęliśmy rozmawiać coraz bardziej szczerze. Wyznałem, że mi się podoba. Ona mnie pocałowała. Tak po prostu. Potem chciała wyjść. Zatrzymałem ją. Nie chciałem jej stracić. Rozumiesz, prawda? Zaczęła całować nie coraz czulej, zanim się zorientowałem już było po. W myślach cały czas przeklinałem. Sam siebie. Na pierwszym spotkaniu przespać się z dziewczyną, którą ledwo znam. No niestety alkohol zrobił swoje. Zaczęliśmy się spotykać. Moje uczucia gasły, kiedy chciałem jej o tym powiedzieć wyskoczyła, że jest w ciąży. Wtedy mój świat się zawalił. Powiedziała, że robiła test i jest w ciąży. Pomyślałem, że jeśli z nią zerwę uzna mnie za tchórza. Ja na prawdę nie wiem co mam robić. Pomóż ... - dodał błagalnym tonem.
Ja: Ale pewny jesteś, że to twoje dziecko ? Ostatnio, jakiś tydzień temu, widziałam ją z Jeremim. Tym z nad przeciwka.
Tommy: No wiem którym... Muszę z nią porozmawiać...
Ja: Trzymam za ciebie kciuki, bądź silny.
Tommy: Dzięki. Papa ! Zadzwonię kiedyś.
Ja: Papa, całuję.
Tommy się rozłączył, a ja zamówiłam beżową sukienkę. Byłam ucieszona kupnem. Kiedy zaczęłam szukać dopasowanych butów dostałam e-maila. Od... Oskara. Pisał, że dzwonił do niego Liam. Louis spadł ze chodów w sklepie i jest w szpitalu. Troszkę zdziwiło mnie, że stało się w to w sklepie w naszym mieście, bo chłopcy mieli wrócić dopiero jutro. Ale no cóż. Szybko odłożyłam laptopa na bok i utykając zaczęłam zbiegać po schodach na dół. Trwało to dość długo, to dlatego, że nie łatwo biegać z gipsem na nodze. Ada leżała na kanapie wpatrzona w telewizor.
Ja: Ada Lou miał wypadek. Wszyscy są w szpitalu. Ale że u Lou a nie że wszyscy się połamali.
Ada: No wiem wiem.
Ja: To ruszaj się ! Jedziemy !
Ada rzuciła na ziemię paczkę czipsów, a sięgając po kluczyki wyłączyła telewizor.
Po 15 minutach wpadłyśmy do szpitala.

CDN.

piątek, 5 kwietnia 2013

z życia nastolatki 28

Ja: No bo... ? - Niall milczał - No odpowiedz ! Wiesz jak ja się czuję ?! - Niall nadal milczał, stojąc w miejscu - Czuję się jakbyś mi nie ufał.
Niall: Ufam Ci...
Ja: Robisz mi tu wyrzuty, ale ja na prawdę nie wiem o co Ci chodzi !
Niall: Po prostu wiem od Lou, że widział Cię jak gadałaś z Markiem, potem jeszcze Oskar odprowadził Cię na górę.
Ja: Co ? Może powiesz, że jesteś zazdrosny ?! - nie dowierzałam w słowa Nialla - wiesz co myślałam, że chociaż ty.
Szybko odłożyłam tace z mych kolan na bok. Noga nadal bolała. Trudno. Wstałam. Zaczęłam jak najszybciej iść do drzwi. Kiedy już byłam przy schodach. Niall podszedł do mnie od tyłu, złapał i zaczął ciągnąć w stronę sypialni. Rzucił mnie na łóżko i zamknął drzwi.
Niall: Tak jestem zazdrosny ! Chcę Cię mieć na wyłączność ! Chcę byś była tylko moja ! Musisz to zrozumieć ! - mówił bardzo głośno, byłam pewna, że całą tą kłótnię słyszeli wszyscy w domu.- Proszę... - dodał cichutko.
Ja: Niall... - podniósł w moją stronę spuszczoną głowę - kocham Cię, ale musisz się przyzwyczaić, że lubię towarzystwo. Jeśli chcesz postaram się troszkę się powstrzymywać. - uśmiechnęłam się zachęcająco.
Niall w odpowiedzi wepchał mi język do ust. Po "pocałunku" zaczęłam się śmiać.
Niall: Jest jeszcze jedna sprawa... Jutro wyjeżdżam z chłopakami na nagrania.
Ja: Buu - zrobiłam smutną buźkę - kiedy wrócisz ?
Niall: Za trzy dni. Będę tęsknić wiesz ?
Ja: No ja myślę ! O której wyjeżdżasz ?
Niall: O 6, więc dlatego przyszedłem się pożegnać.
Zaczęliśmy się "żegnać". rzecz jasna nie obyło się bez pocałunków, łez, przytulania i dzikiego śmiechu.

Kiedy wstałam chłopców już nie było. W domu była tylko Ada. Ostrożnie zeszłam na dół, co było dość trudne z tym gipsem, ale dałam radę. Weszłam do kuchni.
Ja: Ale tu pusto i cicho bez chłopaków.
Ada: Troszkę odpoczniemy.
Ja: No w sumie. - uśmiechnęłam się do Ady - jak tam Ci się układa z Zaynem ?
Ada: Dobrze.
Ja: Dokładniej ... - powiedziałam siadając na przeciw niej z kubkiem kawy w ręku - opowiadaj !
Ada: No okey. Ostatnio zrobił się bardzo romantyczny. Świece w pokoju, kąpiel z płatkami róż, czekoladki, codziennie dostaję od niego kwiaty. Musiał coś przeskrobać, ale na pewno nie ma kochanki. - spojrzała mi w oczy, przestraszyłam się trochę, ale postanowiłam to olać - a ostatnio cały czas nalega żebyśmy no wiesz...
Ja: Wiem, wiem. Mój też.
Ada: A no właśnie, jak tam noga ?
Ja: Cały czas boli, ale to normalne. Wczoraj bym jeszcze drugą połamał.
Ada: Jak ?
Ja: Podeptał mnie.
Zaczęłyśmy tak sobie gadać i gadać. Zrobiłam się głodna.
Ja: Ada... nie jesteś może głodna ?
Ada: Co ty w Nialla się bawisz ? Nie no jasne, z chęcią coś zjem. Może zamówimy pizze ?
Ja: Hawajską !
Ada: No raczej nie inaczej.
Paręnaście minut później siedziałyśmy na kanapie oglądając "Kill Bill" i zażerając się pizzą. Kiedy właśnie Uma Turman miała zapukać do drzwi swojej pierwszej "ofiary" do naszych drzwi ktoś zapukał. Najpierw się przestraszyłyśmy a potem wpadłyśmy w "dziki brecht". Ada poszła otworzyć, po chwili wróciła do salonu z dwoma wielkimi bukietami różowych róż.
Ada: To nie Uma Turman.
Ja: Domyśliłam się. Szczęściara, dostała aż dwa.
Ada: Jeden jest dla Ciebie.
Podała Mi większy bukiet.
Ja: Hm.. Ciekawe kto się tak wykosztował. - wyjęłam liścik, zaczęłam czytać - Dla tej, przez którą moje życie ma sens. Przepraszam, że nie mogę być teraz z Tobą. Podpisano Niall Horan.
Ada: Jakie słodkie.
Ja: Czytaj swoje !
Ada: No więc to idzie tak: Choć pół świata dzieli nas, jednak miłość łączy nas. Podpisano Zayn Malik.
Ja: I, że moje ma być słodkie ?
Ada: Tak.
Ja: Zayn - niespełniony poeta.
Wróciłyśmy do oglądania filmu.
Wieczorem buszowałyśmy w internecie. Nasze rozmyślanie nad kolorem bluzki przerwał skype.
Ada: To chłopcy !
Ja: Ełu ełu ełu.
Na ekranie pojawili się Niall i Zayn z serduszkami na których były napisane nasze imiona. Zaczęłyśmy przez łzy (śmiechu) dziękować. Gadałyśmy z nimi jakieś 3 godziny. Później postanowiłyśmy zamówić chińszczyznę na kolację i obejrzeć jakiś film. Wybrałyśmy drugi sezon serialu "Seks w wielkim mieście". Zasnęłyśmy przy odcinku 5.

Rano obudził mnie dzwonek do drzwi. Ada przewróciła się tylko na drugi bok. Wzięłam, więc  kule i ruszyłam w stronę drzwi. Otworzyłam je szeroko. Mym oczom ukazali się uśmiechnięci Tommy i Natalka.
Ja: Tommy braciszku jak dawno się nie widzieliśmy ! - przytuliłam go na przywitanie. - wejdziecie ?
Natalka: Jasne !
Wprowadziłam ich do salonu. Szturchnęłam ją raz, drugi. Nic. Zaczęłam lać ją w udo kulą. Wreszcie otworzyła oczy. Rozejrzała się po pokoju i poprawiła włosy. Wstała.
Ada: Hej, dawno się nie widzieliśmy, co tam u was ?
Natalka: Bardzo dobrze, jesteśmy razem.
Ja: Na prawdę ?!
Tommy: Tak, a Natalka jest w ciąży.
Ada: Co ?! - pisnęła. Ja zakrztusiłam się powietrzem.
Natalka: To co słyszycie, ale my już musimy spadać. Sorka Papa.
Tommy odchodząc pokazał gest mówiący "zadzwonię". Widziałam coś dziwnego w jego oczach. Miałam nadzieję, że powie mi o co chodzi kiedy zadzwoni.

CDN.

wtorek, 2 kwietnia 2013

z życia nastolatki 27

 Po paru chwilach gotowa zeszłam na dół. Naill czekał na mnie z uśmiechem na ustach. Gestem ręki kazał mi się zakręcić, by pokazać sukienkę. Zrobiłam co kazał. Sukienka lekko falowała. Na końcu dostałam buziaka.
Wyszliśmy z domu.
Szliśmy wolnym krokiem, trzymając się za ręce. Najpierw poszliśmy do pobliskiego kina. Film bardzo mi się podobał. Przed kinem stał samochód Nailla. Zdziwiło mnie to. Przecież przyszliśmy na piechotę. Blondyn otworzył mi drzwi z szarmanckim wyrazem twarzy. Wiedziałam, że coś ukrywa.
Jechaliśmy już prawie godzinę, drogą prowadzącą przez ciemny las. Księżyc oświetlał jego twarz. Jego lazurowe oczy wydawały się teraz srebrne. Zakochałam się w nich na nowo.
Przez całą drogę ani ja, ani on się nie odezwało. Ciszę przerywała tylko cicha, nastrojowa muzyka.
Po pary minutach Naill skręcił w polną drogę. Zatrzymał się.
Naill: A teraz zawiążę Ci oczy. - mówił wymachując mi przed nosem szeroką, czarną wstążką. I ten jego uśmiech. Taki lekki i słodki.
Ja: Hm... - uśmiechnęłam się - no dobrze, ale lekko !
Niall: Dobrze, dobrze.
Kiedy Niall zawiązał mi wstążkę na oczach ruszy krętą drogą. W końcu zgasił silnik.
Ja: Mogę już to zdjąć ?
Niall: Nie, jeszcze nie.
Wysiadł z samochodu. Chwilkę później moje drzwi się otworzyły. Moja grzywka miotała się po czole huśtana lipcowym, ciepłym wiaterkiem. Delikatna dłoń złapała lekko moje ranie. Powoli wysiadłam z samochodu. Zrobiłam mały krok do przodu. Niall zamknął za mną drzwi. Podszedł do mnie szybkim krokiem i wziął mnie na ręce.
Ja: Chcę zdjąć tą opaskę !
Niall: Poczekaj chwilkę. Bądź cierpliwa kochanie. - lekko ucałował mnie w czoło. Jego usta były gorące, ale wilgotne.
Zamknęłam oczy. Czułam jak Niall wchodzi po schodkach. Chyba było ich trzy, ale nie jestem pewna. Potem otworzył drzwi, i wszedł do środka jakiegoś pomieszczenia. Postawił mnie na podłodze. Tupnęłam w miejscu obcasami. Teraz byłam pewna, że podłoga była drewniana. Niall stał za mną, bardzo blisko mnie. Wiedziałam to bo czułam jego ciepły oddech na karku. Rozluźniłam się. Blondyn z największą ostrożnością rozwiązał wstążkę.
Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Pokój miał białe ściany, podłoga była z mahoniu a w powietrzu unosił się zapach wanilii. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to duże okno z drewnianymi ramami. Szybkim krokiem podeszłam do szyby. Rozejrzałam się. Ujrzałam drewniany pomost prowadzący do gładkiej tafli wody. Na jego brzegach, w równych odstępach rozstawione były małe świeczuszki. Na końcu pomostu stał stolik z dwoma świecami. Z iskierkami w oczach spojrzałam na Nialla.
Niall" Zapraszam tędy. - lekko ciągnął mnie za rękę, poprowadził do drugiego pokoju i drzwiami tarasu wyszliśmy na zewnątrz. Zatrzymałam się. Niall przeszedł jeszcze dwa kroki i się odwrócił patrząc pytającym wzrokiem. Ja nie odrywając wzroku od jego twarzy zdjęłam buty i rzuciłam je za siebie. Jednym z nich trafiłam w krasnala ogrodowego, który rozbił się na kawałeczki. Uśmiechnęłam się krzywo.
Ja: Kto pierwszy ten ma podwójną porcję jedzenia!
Ruszyliśmy pędem w stronę stołu. W ostatniej chwili Niall mnie wyprzedził. Zrobiłam minę zbitego psa. Niall się roześmiał.
Niall: Więc teraz czeka cię kara.
Wstał i podszedł do mnie. Z całej siły popchnął mnie w stronę wody. Wpadłam do jeziora. Kiedy spadałam z pomostu zahaczyłam stopą o belkę. Coś pstryknęło mi w kostce. Zawyłam z bólu. Niall szybko, ale ostrożnie wyjął mnie z wody.
Niall: Kochanie co Ci się stało ? - zapytał. W jego oczach widziałam troskę i przerażenie. W moich widział tylko łzy.
Wziął mnie na ręce. Po raz kolejny dziś. Byłam cała mokra. Wyglądałam jak potwór. Cały make-up mi się rozmazał. Lekko ułożył mnie na tylnym siedzeniu i ruszył. Jechał bardzo szybko. Po drodze prawie potrącił biednego, małego kotka.
W szpitalu stwierdzili, że złamałam nogę. Założyli mi gips. Niall jako pierwszy zostawił na nim swój podpis.
Wróciliśmy do domu.
Kiedy weszliśmy do domu od razu natknęliśmy się na Harrego.
Niall: Harry możesz ją zanieść do salonu ?
Harry: Jasne nie ma sprawy. A co się stało ? -spytał przechwycając mnie w swoje ramiona.
Ja: Spadłam z pomostu, nie pytaj jak. - uśmiechnęłam się przyjaźnie.
Harry: Dobra, nie wnikam.
Weszliśmy do salonu. Na kanapie siedzieli Louis, Liam i Zayn, w fotelu rozsiadła się Ada z Marysią, a na podłodze siedział Oskar. Kiedy weszliśmy chłopcy zbiegli z kanapy robiąc mi miejsce. Harry ułożył mnie na kanapie. Następnie wszyscy po kolei podpisali się na moim gipsie.
Ja:  Przepraszam was, ale jestem już zmęczona.
Oskar: No to może Cię zaniosę bo Niall bierze prysznic...
Ja: No okey.
Oskar pomógł mi wstać, nie chciałam żeby mnie brał na ręce. Gdyby zobaczył mnie u niego na rękach, znów byśmy się pokłócili.
W wygodnej piżamce w żabki leżałam na łóżku rysując jakieś bazgroły. Do pokoju ktoś zapukał.
Ja: Proszę !
Do pokoju wszedł Niall z tacą w ręku. Położył mi ją na kolanach. Był smażony bekon, sok pomarańczowy i omlet.
Ja: A czy to nie zestaw śniadaniowy ?
Niall: No może trochę... - uśmiechnął się tempo.
Ja: Dziękuję.
Niall: Możemy pogadać ?
Ja: Z Tobą zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy. - wskazałam miejsce koło mnie - siadaj !
Niall usiadł koło mnie. Miał dziwną minę.
Niall: Kochasz mnie ?
Ja: No jasne ! Myślisz, że gdybym Cię nie kochała leżała bym tu ze złamaną nogą dzięki naszej głupocie ?
Niall: A czujesz jeszcze coś do Marka ?
Ja: Nie. Z nim już koniec. Teraz jest tylko moim kolegom.
Niall: A czujesz coś do Louisa ?
Ja: Niall kocham tylko Ciebie ! Nie wiem dlaczego pytasz o to wszystko.
Niall: No bo ...

CDN.