wtorek, 30 lipca 2013

z życia nastolatki 47

Po tygodniu pełnym wrażeń miałam mętlik w głowie.
Zeszłam do salonu. Byli tam wszyscy. Łącznie z Marii, Oskarem, Markiem, Tommym oraz Natalią. ''Super...''-pomyślałam.
- Musimy pogadać.
-Ale tak wszyscy czy ktoś z kimś na osobności ? - zapytał jak zawsze roztrzepany Harry.
- ja z wszystkimi. Tu i teraz. - wszyscy zwrócili swoje oczy na mnie.
- Okej...-rzucił Liam.
- Więc... chcę wam powiedzieć, że się wyprowadzam.
- Co ? Nie ! Jak ?! - zaczęły się wydzierać Bells z Adą.
- Nie ma w tym domu i okolicy miejsca dla mnie. Nie chcę się męczyć. Chcę zacząć wszystko od nowa. Wymazać pewien okres z mojego życia. Przepraszam. Dziś się spakuję i wyniosę. Parę dni zdrzemnę się u cioci, a potem wyjadę tam skąd przyjechałam. Znam tam paru ludzi, może mi pomogą. I nie zmienię zdania.
- Ale jak to ? Nie możesz. - zaczął Marek.
- Niby dlaczego nie mogę ?
- Nie po to tu jestem.
- Przepraszam nie rozumiem. - nie wiedziałam o co mu chodzi.
- Nie po to wlokłem się tu tyle kilometrów, nie po to patrzyłem jak liżesz się z Niallem, nie po to patrzyłem jaka chwilami jesteś nieszczęśliwa, nie po to mieszkałem w jakiejś obskurnej norze, nie po to pracowałem w jakiejś chińskiej knajpie byś sobie stąd teraz wyjechała. Czekałem. Nie wiem czy wybaczyłaś mi. A jeśli nie to mam nadzieję, że to zrobisz. Kiedy widziałem jak się z nim całujesz czułem się tak samo jakbyś do mnie podeszła i wbiła nóż w serce. Nie wiem czy jeszcze z mojego serca coś zostało. Wbiłaś w nie miliony takich sztyletów. Ale nie mam Ci tego za złe, bo ja też Cię zraniłem. To tyle z mojej strony. Jeśli chcesz idź. Mogę Ci nawet walizki zanieść. Nie ma problemu.
Stałam jak wryta. Nie wiedziałam co zrobić, powiedzieć, uciekłam więc do pokoju. Zamknęłam się w nim.
Po paru minutach usłyszałam pukanie do drzwi. Nie odezwałam się.
Pukanie nie ustawało.
- Otwórz, to ja Louis.
- A..okey.
Otworzyłam drzwi. Lou wślizgnął się do pokoju, z tacą na rękach i sam zamknął drzwi na kluczyk.
Usiadł na podłodze stawiając tacę obok siebie. Poklepał miejsce za tacą wskazując bym tam usiadła. Zrobiłam wedle życzenia.
- To zostajesz, jedziesz czy jak ?
- Żebym sama wiedziała ..
- No nie wiem masz tu mnie -zaśmiał się- i resztę. No ewentualnie z Niallem możesz się nie dogadywać. Ale to tylko jedna osoba, na przeciw reszty która poszłaby za tobą w ogień. Pomyśl. Chcesz mogę tu zostać, jeśli nie wyjdę.
- Zostań i mi pomóż. Jesteś chyba jedyną osobą.
*perspektywa Louisa*
Nouisa rzuciła mi się w ramiona. Czułem, że moje policzki robią się czerwone, a moje ciało pulsuje. Wchłaniałem w siebie jej niebiańskie ciepło. Czułem się przez chwilę jakby była moja. Ale nie jest i pewnie nigdy nie będzie. To bolało.
Oderwaliśmy się od siebie. Łzy same napłynęły mi do oczu. Sam nie wiedziałem dlaczego.
- Ja już pójdę.
- Nie idź. - poprosiła. Chciałem zostać, ale gdybym to zrobił rozpłakał bym się.
- Idę. - powiedziałem stanowczym głosem.
- Ale...
Pomyślałem "Kiedy wyjdę będzie jeszcze gorzej, a łzy.. ?"
Rzuciłem się na łóżko, zwinąłem w kłębek i wsunąłem pod kołdrę. Łzy spłynęły po policzkach. Zdezorientowany wstałem i jednak wybiegłem z pokoju.
Pobiegłem do swojego, zaryglowałem drzwi i usiadłem na środku pokoju.
Zacząłem po cichu sam do siebie mówić:
- Zachowałeś się jak debil Louis. Jak totalny debil. Co teraz zrobisz ? Sam zdecydujesz.
Opadłem na podłogę i usnąłem. Jak małe dziecko. Bezbronny, ze łzami na policzkach.

CDN.

piątek, 12 lipca 2013

z życia nastolatki 46

Przez trzy dni nie wychodziłam z pokoju. Przez ten cały czas ktoś dobijał się do drzwi. Byli to na zmianę wszyscy oprócz Molly i Nailla. W końcu postanowiłam wyjść. Lecz najpierw w pokoju się spakowałam. Zebrałam wszystkie swoje rzeczy do walizek. Była 12. Otworzyłam drzwi i zeszłam na dół. Koło drzwi zostawiłam walizki i poszłam się pożegnać.
Weszłam do salonu. Siedzieli tam wszyscy oprócz Molly. W przedpokoju zauważyłam że nie było jej butów ani kurtki, więc chyba wyjechała.
Kiedy chrząknęłam wszyscy zwrócili swe oczy na mnie. Dopiero teraz zauważyłam w salonie Marysię, Oskara i Marka. ''Super.''-pomyślałam.
- Chcę wam wszystkim podziękować i powiedzieć, że się wyprowadzam. - powiedziałam drżącym głosem.
- Nie ! - krzyknęły Bells z Adą.
- Wyprowadzam się. Podjęłam już decyzję. Nie mam po co tu zostawać. Wyjeżdżam do cioci, do Irlandii. Będę tam studiować, a potem się zobaczy.
- Ale jak to ? Zostawisz mnie tu samą ? - spytała Ada ze łzami w oczach.
- Masz Zayna. Dacie sobie radę. Pewnie niedługo weźmiecie ślub, będziecie mieć dzieci i tak dalej.
- Zapewne tak, ale chcemy tu wszyscy byś tu została. Z nami. Bez Ciebie nic nie będzie takie samo. - Zayn zaczął swoje wywody.
- To też trudne dla mnie, ale czas rozpocząć nowy rozdział w życiu. Bez pewnych osób.
Niall wstał i chciał wyjść. Kiedy przechodził koło mnie złapałam go za rękę. Spojrzał na mnie ze łzami w oczach.
- Porozmawiajmy...ten ostatni raz. - poprosiłam.
Niall się nie odezwał tylko pociągnął mnie za rękę na górę do jego pokoju.
Kiedy weszłam do pomieszczenia zamknęłam drzwi na kluczyk. Usiadłam na podłodze opierając cię plecami o ścianę. Wypuściłam ciężko powietrze ustami.
- Dlaczego wtedy nie odpowiedziałeś na moje pytanie ? Rozumiem mogło to być trudne. Mieliśmy mówić sobie wszystko. A cisza niekiedy bardziej boli niż słowa. Więc odpowiedz teraz. Proszę. Jak nie to wstaję, zabieram walizki i mnie nie ma. Tylko wiedz, że nie tylko ja będę za to na Ciebie zła...
- Proszę nie gniewaj się na mnie. Te trzy dni były najgorszymi w moim życiu... I tak...Zrobiłem to z nią, ale byłem pijany. Myślałem, że to jesteś ty. Macie podobne włosy. Ja nie wiem co... co się stało. Boże, żałuję tego najbardziej na świecie. Chciałbym cofnąć czas, ale się nie da ! - po jego policzkach spłynęły łzy. Ślniły w blasku słońca. To przyprawiało mnie o dreszcze.
- Chcę tu zostać. Mieszkać z wami, ale nie wiem czy po tym wszystkim będę umiała być z Tobą. Możemy spróbować. Na przykład dajmy sobie tydzień. Jeśli będziemy się źle czuć zakończymy to. Zgoda ?
- Okey. - Niall się zgodził.
- Pomożesz mi się rozpakować ?
- No oczywiście ... kochanie.


CDN.