-Liam...tęsknię za Lou i Harrym...
- To zadzwoń do nich. - odpowiedział krótko chłopak nie odrywając wzroku od czasopisma.
- Ale ja się chcę z nimi spotkać !
- No to zadzwoń i się umów. - nadal nie odezwał wzroku.
- Ależ Ty pomocny. - rzuciłam i wstałam po swój telefon.
- Nie dziękuj. - cmoknął ustami. Tymczasem ja udałam się do kuchni by mieć lepszy zasięg.
Wybrałam numer Harrego.
- Halo. - odezwał się głos po drugiej stronie.
- Cześć Hazz. Stęskniłam się. - uśmiechnęłam się sama do siebie.
- My też. - odpowiedział. - Może się spotkamy.
- Tak ! Właśnie po to dzwonię.
Hazz się zaśmiał.
- Dziś będę w mieście na zakupach. Muszę pogadać z Bells... - przycichł na chwilę- więc przyszykuj się. Będę koło 18. Weź troche ciuchów to pomieszkasz z nami trochę. Jeśli chcesz oczywiście...
- Jasne ! Czekam.
- No to do zobaczenia.
- Pa. - rozłączyłam się i wsunęłam telefon do kieszeni ciemnych, krótkich spodenek.
Wróciłam do salonu.
- Liam, wychodze o 18. Wrócę za jakiś tydzień, dwa.
Liaś zachłysnął się powietrzem.
- To gdzie Ty idziesz ?!
- Jadę do chłopaków, Hazz po mnie wieczorem przyjedzie. - uśmiechnęłam się.
- O... Fajnie. Czyli zostawiasz mnie samego ? - wywinął dolną wargę i zrobił oczy jak kot ze Shreka.
- Tak. Dasz sobie radę. - cmoknęłam go w policzek. - Lecę się spakować.
- Może Ci pomogę ?
- To zapraszam.
***
*oczami Louisa*
Harry uciekł gdzieś z telefonem. Po chwili wrócił z "bananem" na twarzy i wesoło oznajmił.
- Dziś przyjedzie do nas Nouisa ! Cieszysz się ?
- Nie. - odpowiedziałem szczerze.
- Jak to ... ? Przecież to nasza. Bynajmniej moja przyjaciółka. Myślałem, że wy też się przyjaźnicie. - Harry na prawdę był zmieszany.
- Ja jestem jej przyjacielem, ale ona jest dla mnie...kimś więcej. Ale nie chcę nawet, żeby o tym wiedziała. Wolę się z nią przyjaźnić. I masz nic nikomu nie mówić. Mam nadzieje, że zrozumiałeś. - mój ton był chyba zbyt szorstki.
- Dobra....
Harry odwrócił się na pięcie i poszedł na taras. Po chwili dołączyłem do niego.
- Przepraszam. - zacząłem.- Nie powinienem być taki ostry. Wybacz.
- Dobra, nie ma problemu. Dziś i tak mam coś gorszego do załatwienia... - Harry odwrócił głowę, wiedziałem, że pewnie oczy mu się zeszkliły.
- Harry ? Coś się stało... ? - położyłem swą dłoń na jego plecach.
- Będzie mi trudno z nią zerwać... - Harry schował twarz w dłoniach.
- Nie kochasz jej ?
- Nie. Już nie...
- Nie przejmuj się Hazz.
- Już chyba nie znajdę drugiej połówki.
- Nie mów tak ! Może masz ją pod nosem. Tylko tego nie widzisz, ale zobaczysz to kiedy nadejdzie czas... Zbieraj się bo już po 17.
Harry wstał i bez słowa wsiadł do samochodu. Odjechał.
*oczami Harrego*
"Dlaczego wszystko musi być tak trudne i pogmatwane ?
Dlaczego zawsze mi coś nie pasuje ?
Dlaczego ?
Eh... wolę się tym nie przejmować."
Zaparkowałem na podjeździe.
- Weź się w garść Harry ! Jesteś mężczyzną !- powiedziałem sam do siebie.
Wysiadłem z samochodu i trzasnąłem drzwiami. Kierowałem się do drzwi wejściowych. Szarpnąłem za klamkę. Zamknięte. Jak dziwnie używać dzwonka. Otworzyła mi Nouisa. Od razu rzuciła mi się na szyję i zaczęła piszczeć. Wydało mi się to trochę dziwne. No ale dziewczyny są dziwne. Kiedy się ode mnie odczepiła rzuciłem.
- Pożegnaj się i idź do samochodu
-okey.
Wszedłem do salonu siedzieli tam Zayn z Adą, Liam oraz Bells.
-Hej.
- Cześć Hazz . - Ada posłała mi wesoły uśmiech.
- Siema, stary. - rzucił Zayn.
Liam mi pomachał, natomiast Bells wpatrywała się we mnie ze złością w oczach.
-Bells ? Możemy pogadać ?
Nic nie odpowiedziała. Wstała i ruszyła do kuchni.
- Czego chcesz ? - rzuciła ostrym tonem.
- Chcę Ci za wszystko podziękować.
- Ale z nami koniec. Domyśliłam się. Czekałam póki to powiesz sam. Jutro mam pociąg do rodzinnego miasta. Miło mi było Cię poznać.
- Bells..
- Nie odzywaj się do mnie.
- Nie złość się.
- Jestem ciekawa czym zawiniłam.
-Ty niczym. Po prostu jak widać to nie było stałe uczucie.
- Pie***l się ! - rzuciła wychodząc z kuchni.
Poszedłem pożegnać się z przyjaciółmi. Wiedzieli, że coś się stało, ale nie pytali. Na szczęście nie pytali.
Wyszedłem z domu i ruszyłem ku autu. Wsiadłem, trzasnąłem drzwiami i depnąłem w pedał gazu. Nouisa podskoczyła na swoim miejscu. Zacisnąłem dłonie na kierownicy.
*oczami Nouisy*
Co go ugryzło ?
Jest cały czerwony, jego oczy pociemniały, kłykcie zrobiły się białe, żyły w niektórych miejscach stały się widoczne. Zaczęłam się bać. Ale nie powstrzymałam się by zapytać.
- Harry stało się coś ? - spytałam łagodnie.
Hazz skręcił w leśną dróżkę. Zatrzymał się przed średniej wielkości, piętrowym domkiem. Przed nim stał Louis z założonymi rękami.
- Miłość. To wystarczy. A raczej je brak. - rzucił i wystrzelił jak armata z auta. Po chwili moje drzwi się otworzyły. Zobaczyłam Louisa.
Rzuciłam mu się na szyję.
- Louiiiiiiis ! Tęskniłam, okropnie tęskniłam.
*oczami Louisa*
Czy ona powiedziała, że "cholernie tęskniła ?!
Wow!
- Ja też. Uwierz ja też. - Przytuliłem ją mocniej. Po chwili odkleliliśmy się od siebie. - Masz jakiś bagaż ?
- Tak, w bagażniku.
- Wezmę go. - wyjąłem ciemną torbę z bagażnika - To chodź poproszę. Pokażę Ci twój pokój. Będzie koło naszego. To znaczy mojego i harrego. Mieszkamy w jednym, żeby mieć później mniej do sprzątania.
Zaśmiałam się.
- Dobra, nie wnikam co wy tam robicie.
- Nic. Oszalałaś !? - spojrzał na mnie ze wzrokiem zabójcy.
- Żartowałam.
Louis wprowadził mnie do średniej wielkości pokoju. A potem oprowadził po domku.
***
- Wyspałaś się ? - spytał Harry kiedy rano weszłam do kuchni.
- Tak oczywiście !
- Dziś przyjedzie mój przyjaciel Stan. To jego domek. Chciał zasadzić jakieś kwiatki w ogródku czy coś. I zostanie na grillu.
- Mm...smacznie.
- A może na razie pójdziemy nad staw ?
- Taak ! Wreszcie napatrzę się na wasze klateczki.
- Ja nic nie mówię, ale Ty będziesz w bikini i sądzę, że też będzie się czemu przyglądać. - Harry się wyszczerzył. A ja zaśmiałam.
CDN.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz