poniedziałek, 26 sierpnia 2013

z życia nastolatki 51

*oczami Lou*
-No nie, oczywiście, że nie!- krzyknął Harry.
- No i taki Hazz mi się podoba ! - odpowiedziałem otwierając książkę.
*20 minut później*
- Nie wyobrażam sobie Stan'a robiącego...to - Loczek wskazał na książkę.
- Nie ty jeden. - podałem mu ją- schowaj tam gdzie była.
- To mnie podsadź.
Podsadziłem chłopaka i wróciliśmy do szperania. Znaleźliśmy dużo przeróżnych zabawek.
- Lou... - zaczął Harry - jestem głodny, zrób mi coś do jedzenia.
- A sam nie możesz ? - Nie chciało mi się. To chyba normalne. W odpowiedzi od Harrego dostałem przesłodką minę. Hazz wybrzuszył dolną wargę i zrobił oczy jak ten kotek ze Shrek'a. - Okey. Ale to pierwszy i ostatni raz !
Wszedłem z pokoju ciągnąć za sobą Harrego. Weszliśmy do kuchni.
- Louis.. zrób mi grzanki z Nutellą i kakao .. - prosił, a właściwie błagał Hazz.
- Um... no dobra.. - odparłem z irytacją.
- Jak tak bardzo nie chcesz to sam mogę sobie zrobić.
Harry napierać na mnie ciałem.
- Nie pchaj się na mnie !
- To się przesuń !
- Nie ! Siadaj przy stole i czekaj na jedzenie !
- Ale ja sobie sam zrobię !
- Nie!
- Tak !
- Zamknij się już. - żeby Harry już się zamknął włożyłem wy do buzi łyżkę po Nutelli.
Harry zrezygnowany usiadł przy stole. Podając mu tależ cicho szepnąłem
- Ze mną nie wygrasz.
Hazz tylko się spojrzał. Widziałem błysk w jego oczach. Dobrze wiedziałem co to oznacza. Będzie ''walczył''.


**oczami Bells**
Siedziałam z Nouisą na balkonie w jej pokoju. Gadałyśmy o jakiś pierdołach słuchając radia.
Akurat w radiu leciała piosenka ''Cal me maby''. Właśnie zbliżał się refren.
- Hey, I just meet you - Nouisa zaczęła śpiewać.
- And this is crazy - zaśpiewałam następny wers.
- But here's my number - i znów ona.
- So, call me maby.
- Hey, no właśnie może zadzwonimy do chłopaków. - rzuciła ze szczerym uśmiechem na ustach.
- Skoro chcesz. - rzuciłam bez przekonania.
Nouisa wyjęła z kieszeni swoich czerwonych spodni telefon. Przyciszyła radio i położyła telefon na stole.
*piip* *piip* *wybrany abonent jest poza zasięgiem sieci*
- Super. - bąknęłam tylko i chwyciłam jakąś gazetę. Zaczęłam czytać o jakiś torebkach i innych pierdołach.
*oczami Liama*
-Hej dziewczyny ! - wszedłem na balkon z uśmiechem na twarzy.
- Hej Liaś ! - również z uśmiechem odpowiedziała Nouisa.
-siema. - bąknęła Bells.
- Hej, co się stało ? - zwróciłem się do szarookiej dziewczyny.
- Nic. - bąknęła. Miałem wrażenie, że tylko w taki sposób potrafi się odzywać.
- okeey. Jak coś to możesz mi się późnij wygadać. - zdobyłem się na drobny uśmieszek - jeśli byś chciała oczywiście. - dodałem. W odpowiedzi dostałem wymuszony uśmiech + wzrok zabójcy. Brr.. aż mi się zimno zrobiło. Postanowiłem zwrócić się do tej pogodnej dziewczyny.
- Nou jedziesz ze mną do sklepu ? Bo po minie Bells sądzę, że raczej nie jest zainteresowana. - kątem oka spojrzałem na szarooką lecz jej twarz nadal była jak z kamienia.
- Okey, tylko się przebiorę - dodała uśmiech i zeskoczyła z fotela biegnąc w głąb pokoju.
Zasiadłem na jej miejscu. Zdobyłem się na odwagę i po cichu rzekłem do Bells
- To, że masz zły humor nie daje Ci prawa na wszystkich warczeć.
- Zamknij się, bo Ci przyłożę. - kiedy to usłyszałem oniemiałem.
- No z takiej strony to Cię nie znałem.
- Ty mnie w ogóle nie znasz.
- Mylisz się.
Bells już chciała coś powiedzieć lecz Nou wpadła na balkon ciągnąc mnie za rękę.
- Podskoczymy jeszcze do butiku. Muszę kupić sobie jakąś koszulkę.
- Możemy nawet jechać do centrum. Lubię zakupy.
- Serio ?!
- Tak. - uśmiechnąłem się.
- To jedziemy !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz