Siedziałam na łóżku oglądając jakiś kolorowy magazyn. Po chwili oderwałam wzrok od literek i
rozejrzałam się po pokoju. Panował w nim niesamowity chaos. Niektóre rzeczy
leżały jeszcze w pudełkach. Postanowiłam
zrobić z tym porządek. Ale sama raczej nie dam rady. Pójdę na dół, poproszę,
może ktoś pomoże. Wstałam z łóżka i
brnęłam w stronę drzwi. Chwilę później byłam już w salonie. Siedział tam tylko
Liam. Oglądał telewizję. Nie wyglądał na zainteresowanego treścią programu.
-Hej Liam ! – rzuciłam siadając koło niego na kanapie.
- Hej.. – odpowiedział obojętnie.
- Gdybyś miał czas i chęć to może pomógł byś mi ogarnąć pokój … ? – uśmiechnęłam się krzywo.
- No jasne ! – rozpromienił się.
- To może teraz ?
- No to chodźmy.
***
Liam siedział pod ścianą przeglądając moje zdjęcia z dzieciństwa. Po chwili podał jedno i zapytał:
- Ta dziewczynka po prawo to Ty, prawda ?
- Tak – uśmiechnęłam się, wyciągając rękę ze zdjęciem w jego stronę. On tylko na nią spojrzał i zapytał o coś jeszcze:
- A co to za chłopiec po lewo ?
Wstrzymałam oddech. Po chwili szybko odburknęłam.
- Mój brat.
- Nie mówiłaś, że masz rodzeństwo.
- No bo nie mam. Już nie mam. – dodałam.
-Hej Liam ! – rzuciłam siadając koło niego na kanapie.
- Hej.. – odpowiedział obojętnie.
- Gdybyś miał czas i chęć to może pomógł byś mi ogarnąć pokój … ? – uśmiechnęłam się krzywo.
- No jasne ! – rozpromienił się.
- To może teraz ?
- No to chodźmy.
***
Liam siedział pod ścianą przeglądając moje zdjęcia z dzieciństwa. Po chwili podał jedno i zapytał:
- Ta dziewczynka po prawo to Ty, prawda ?
- Tak – uśmiechnęłam się, wyciągając rękę ze zdjęciem w jego stronę. On tylko na nią spojrzał i zapytał o coś jeszcze:
- A co to za chłopiec po lewo ?
Wstrzymałam oddech. Po chwili szybko odburknęłam.
- Mój brat.
- Nie mówiłaś, że masz rodzeństwo.
- No bo nie mam. Już nie mam. – dodałam.
*oczami Liama*
Ojć ! Chyba poruszyłem nie wesoły temat…
- Przykro mi… - powiedziałem czule, po czym przysunąłem się do niej i ją przytuliłem.
- Każdemu jest przykro. A mi wręcz przeciwnie. Cieszę się z jednej strony, bo tam mu najlepiej. Ale chciała bym by był przy mnie…
- On jest przy tobie. Zawsze. O tutaj – położyłem swoją dłoń na jej sercu i się uśmiechnąłem. – Teraz na pewno patrzy na Ciebie tam z góry i cieszy się, że o nim pamiętasz i że sobie radzisz. Nie smuć się, bo i jemu i mi będzie smutno.
- Liam.. – nie powiedziała nic tylko wtuliła się w mój tors. Po chwili poczułem, że zaczynam mieć mokrą koszulkę. Ale co mi tam. Niech się wypłacze bidulka.
***
Ojć ! Chyba poruszyłem nie wesoły temat…
- Przykro mi… - powiedziałem czule, po czym przysunąłem się do niej i ją przytuliłem.
- Każdemu jest przykro. A mi wręcz przeciwnie. Cieszę się z jednej strony, bo tam mu najlepiej. Ale chciała bym by był przy mnie…
- On jest przy tobie. Zawsze. O tutaj – położyłem swoją dłoń na jej sercu i się uśmiechnąłem. – Teraz na pewno patrzy na Ciebie tam z góry i cieszy się, że o nim pamiętasz i że sobie radzisz. Nie smuć się, bo i jemu i mi będzie smutno.
- Liam.. – nie powiedziała nic tylko wtuliła się w mój tors. Po chwili poczułem, że zaczynam mieć mokrą koszulkę. Ale co mi tam. Niech się wypłacze bidulka.
***
- Liam… ? – chyba chce o coś zapytać.
- Tak ? – odpowiedziałem.
- Każdy z chłopaków mówił coś o swoich byłych, albo przyprowadzał je tu, a Ty nigdy nic ani słowa…
- Ech… no dobra, chyba powinienem Ci coś opowiedzieć. Więc, parę lat temu poznałem wspaniałą dziewczynę Danielle. Była śliczna, kochana… Idealna. Po paru miesiącach znajomości zaczęliśmy ze sobą chodzić. Byliśmy zgraną parą. Bardzo się kochaliśmy. Po mniej więcej roku coś się zaczęło psuć. Potem usłyszałem, że poznała innego i coś między nimi zaiskrzyło. Z resztą ja też poznałem fajną dziewczynę. Ale nie miałem zamiaru z nią być. Chciałem być z Dan. Na zawsze. W końcu zobaczyłem ich kiedyś na ulicy. Trzymali się za rączkę i takie tam. Postanowiłem, że to koniec. Mieszkaliśmy razem. To znaczy ja pomieszkiwałem trochę u niej. Pewnego razu kiedy wróciłem do domu Dan siedziała na kanapie i rozradowana gadała przez telefon. Kiedy się zjawiłem szybko ucięła rozmowę i schowała telefon. Wiedziałem, że gadała z nim. Kiedy gadała z koleżankami czy rodziną nie było takich problemów. To tamtego wieczoru się rozstaliśmy. Zdążyłem zejść po schodach piętro niżej. Po czym zacząłem płakać. Jak dziecko. Nie wyobrażałem sobie niczego bez niej. Nie wyobrażałem sobie, że już nigdy pierwszym widokiem po otworzeniu oczów kiedy się obudzę będzie ona. Że nie poczuję jej zapachu. Nie zanurzę ręki w jej włosach. Że nie poczuje smaku jej warg. Że po prostu jej nie będę miał. Ale tłumaczyłem sobie, że ona ma teraz innego chłopaka. I to teraz on ma najśliczniejszą księżniczkę na świecie. I że już nie ma nas. Przeleżałem miesiąc zamknięty w domu płacząc. Wychodziłem tylko na próby i koncerty. I niekiedy na miasto kiedy menadżer kazał. Pocieszała minie tamta dziewczyna którą wcześniej poznałem. Niby ze sobą chodziliśmy, ale tak naprawdę byliśmy ze sobą tylko na tych wszystkich galach, koncertach, spacerach czy wywiadach. W domu nie często się do siebie odzywaliśmy. Ona próbowała mnie pocieszać. Ale jej to nie wychodziło. Niestety. Miałem szczęście, że po czasie chłopcy zamieszkali razem ze mną. Ale i tak cholernie mi jej brakowało. Kiedy pewnego razu gadałem z wspólnym znajomym, moim i Dan, dowiedziałem się, że Dan znów jest wolna. Od razu nasunął mi się pomysł by spróbować do niej wrócić. Ale szybko wybiłem go sobie z głowy. Po jakimś tygodniu od rozmowy ze znajomym, Dan zadzwoniła do mnie czy bym do niej nie wpadł. Zgodziłem się. Kiedy z nią gadałem w końcu powiedziała, że znów chciała by być ze mną, że tęskni, że nadal mnie kocha… Ale ja odmówiłem. Powiedziałem, że też nadal ją kocham i zawsze będę lecz nie potrafię jej znów zaufać. Że to już drugi raz nie wyjdzie. Ale, że jeszcze się zastanowię. Bo mam mętlik w głowie. Obiecałem, że przyjdę dokładnie za tydzień o godzinie w której poprosiłem ją o chodzenie. Więc byliśmy umówieni na piątek o 19:35. Wróciłem do domu. Od razu pogadałem z chłopakami. Głosy były podzielone. Louis i Harry powiedzieli, że jeśli nadal ją kocham to żebym do niej wrócił. Natomiast Zayn i Naill powiedzieli, że na moim miejscu nie wchodzili by dwa razy do tej samej rzeki. Posłuchałem Zayna i Nailla. Kiedy się z nią spotkałem powiedziałem, że nici z związku. Zaczęła prosić, błagać, żebym jej zaufał. Ja powiedziałem, że kiedy po długim czasie się pozbierałem ona chce nagle wrócić. Przeprosiłem i podziękowałem. Wyszedłem. Słyszałem, że wyszła za mną. Zacząłem biec. Na skrzyżowaniu w ostatniej chwili przebiegłem na zielonym. Ona i tak biegła za mną. Była dwa kroki od tego by znaleźć się po drugiej stronie. Usłyszałem klakson, a potem uderzenie. Stanąłem. Po mojej głowie przebiegły najgorsze myśli. Odwróciłem się. Leżała przed samochodem w dziwnej pozycji. W koło niej była wielka kałuża krwi. Nie chciałem uwierzyć, że to ona. Podbiegłem do niej. Po chwili przyjechała karetka. Zgon na miejscu. – po mojej twarzy spłynęły łzy – Wiedziałem, że to przeze mnie. Ja to po prostu wiedziałem. Kiedy przed pogrzebem spotkałem się z jej mamą i opowiedziałem jak było. Nie odpowiedziała nic. Kiedy dodałem, że to prze ze mnie powiedziała, ze to nie prawda. Lecz ja wiedziałem swoje. I nadal wiem. Nikt mi tego nie wybije z głowy. Nikt.- kiedy skończyłem schowałem twarz w dłonie.
- Liam.. - zaczęła lecz jej przerwałem.
- Nic nie mów, nie pocieszaj, nie współczuj. Nie chce tego. Proszę. Choć Ty jedna.
- Jeśli chcesz. - Przytuliła mnie.
- Dobra koniec mazgajenia ! Sprzątajmy dalej - uśmiechnąłem się i wróciłem do opróżniania pudła. Nouisa tylko spojrzała kątem oka i również się uśmiechnęła.
CDN.
- Tak ? – odpowiedziałem.
- Każdy z chłopaków mówił coś o swoich byłych, albo przyprowadzał je tu, a Ty nigdy nic ani słowa…
- Ech… no dobra, chyba powinienem Ci coś opowiedzieć. Więc, parę lat temu poznałem wspaniałą dziewczynę Danielle. Była śliczna, kochana… Idealna. Po paru miesiącach znajomości zaczęliśmy ze sobą chodzić. Byliśmy zgraną parą. Bardzo się kochaliśmy. Po mniej więcej roku coś się zaczęło psuć. Potem usłyszałem, że poznała innego i coś między nimi zaiskrzyło. Z resztą ja też poznałem fajną dziewczynę. Ale nie miałem zamiaru z nią być. Chciałem być z Dan. Na zawsze. W końcu zobaczyłem ich kiedyś na ulicy. Trzymali się za rączkę i takie tam. Postanowiłem, że to koniec. Mieszkaliśmy razem. To znaczy ja pomieszkiwałem trochę u niej. Pewnego razu kiedy wróciłem do domu Dan siedziała na kanapie i rozradowana gadała przez telefon. Kiedy się zjawiłem szybko ucięła rozmowę i schowała telefon. Wiedziałem, że gadała z nim. Kiedy gadała z koleżankami czy rodziną nie było takich problemów. To tamtego wieczoru się rozstaliśmy. Zdążyłem zejść po schodach piętro niżej. Po czym zacząłem płakać. Jak dziecko. Nie wyobrażałem sobie niczego bez niej. Nie wyobrażałem sobie, że już nigdy pierwszym widokiem po otworzeniu oczów kiedy się obudzę będzie ona. Że nie poczuję jej zapachu. Nie zanurzę ręki w jej włosach. Że nie poczuje smaku jej warg. Że po prostu jej nie będę miał. Ale tłumaczyłem sobie, że ona ma teraz innego chłopaka. I to teraz on ma najśliczniejszą księżniczkę na świecie. I że już nie ma nas. Przeleżałem miesiąc zamknięty w domu płacząc. Wychodziłem tylko na próby i koncerty. I niekiedy na miasto kiedy menadżer kazał. Pocieszała minie tamta dziewczyna którą wcześniej poznałem. Niby ze sobą chodziliśmy, ale tak naprawdę byliśmy ze sobą tylko na tych wszystkich galach, koncertach, spacerach czy wywiadach. W domu nie często się do siebie odzywaliśmy. Ona próbowała mnie pocieszać. Ale jej to nie wychodziło. Niestety. Miałem szczęście, że po czasie chłopcy zamieszkali razem ze mną. Ale i tak cholernie mi jej brakowało. Kiedy pewnego razu gadałem z wspólnym znajomym, moim i Dan, dowiedziałem się, że Dan znów jest wolna. Od razu nasunął mi się pomysł by spróbować do niej wrócić. Ale szybko wybiłem go sobie z głowy. Po jakimś tygodniu od rozmowy ze znajomym, Dan zadzwoniła do mnie czy bym do niej nie wpadł. Zgodziłem się. Kiedy z nią gadałem w końcu powiedziała, że znów chciała by być ze mną, że tęskni, że nadal mnie kocha… Ale ja odmówiłem. Powiedziałem, że też nadal ją kocham i zawsze będę lecz nie potrafię jej znów zaufać. Że to już drugi raz nie wyjdzie. Ale, że jeszcze się zastanowię. Bo mam mętlik w głowie. Obiecałem, że przyjdę dokładnie za tydzień o godzinie w której poprosiłem ją o chodzenie. Więc byliśmy umówieni na piątek o 19:35. Wróciłem do domu. Od razu pogadałem z chłopakami. Głosy były podzielone. Louis i Harry powiedzieli, że jeśli nadal ją kocham to żebym do niej wrócił. Natomiast Zayn i Naill powiedzieli, że na moim miejscu nie wchodzili by dwa razy do tej samej rzeki. Posłuchałem Zayna i Nailla. Kiedy się z nią spotkałem powiedziałem, że nici z związku. Zaczęła prosić, błagać, żebym jej zaufał. Ja powiedziałem, że kiedy po długim czasie się pozbierałem ona chce nagle wrócić. Przeprosiłem i podziękowałem. Wyszedłem. Słyszałem, że wyszła za mną. Zacząłem biec. Na skrzyżowaniu w ostatniej chwili przebiegłem na zielonym. Ona i tak biegła za mną. Była dwa kroki od tego by znaleźć się po drugiej stronie. Usłyszałem klakson, a potem uderzenie. Stanąłem. Po mojej głowie przebiegły najgorsze myśli. Odwróciłem się. Leżała przed samochodem w dziwnej pozycji. W koło niej była wielka kałuża krwi. Nie chciałem uwierzyć, że to ona. Podbiegłem do niej. Po chwili przyjechała karetka. Zgon na miejscu. – po mojej twarzy spłynęły łzy – Wiedziałem, że to przeze mnie. Ja to po prostu wiedziałem. Kiedy przed pogrzebem spotkałem się z jej mamą i opowiedziałem jak było. Nie odpowiedziała nic. Kiedy dodałem, że to prze ze mnie powiedziała, ze to nie prawda. Lecz ja wiedziałem swoje. I nadal wiem. Nikt mi tego nie wybije z głowy. Nikt.- kiedy skończyłem schowałem twarz w dłonie.
- Liam.. - zaczęła lecz jej przerwałem.
- Nic nie mów, nie pocieszaj, nie współczuj. Nie chce tego. Proszę. Choć Ty jedna.
- Jeśli chcesz. - Przytuliła mnie.
- Dobra koniec mazgajenia ! Sprzątajmy dalej - uśmiechnąłem się i wróciłem do opróżniania pudła. Nouisa tylko spojrzała kątem oka i również się uśmiechnęła.
CDN.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz