piątek, 2 sierpnia 2013

z życia nastolatki 48

Siedziałam jak wryta. Co się stało ? Najpierw rzucił się na łóżko, zakrył kołdrą a potem wyleciał jak strzała. Musze tu zostać.
*oczami Lou*
Leże na podłodze, patrzę w sufit i rozmyślam. Co innego mogę zrobić. Tyle mi pozostało.
W pokoju rozległo się pukanie do drzwi.
- Odejdź ! - krzyknąłem.
- Lou to ja. - usłyszałem głos Harrego.
Wstałem otworzyłem drzwi i go wpuściłem. Kiedy wszedł do pomieszczenia znów je zaryglowałem.
- Stary, co Ci się stało ?
- Mnie, nic - próbowałem brzmieć jak najbardziej prawdziwie.
- Przecież widzę. Mnie nie oszukasz. Jestem twoim przyjacielem. Mnie możesz powiedzieć. Nikomu nie wygadam.
Opowiedziałem mu to co czułem, czuję, co zrobiłem, co zrobię, a czego nie. Płakałem przy tym jak bóbr. W końcu Harry zabrał głos:
- Wiem, że musi Ci być ciężko. Czasem uczucia trzeba skrywać - zauważyłem jak jego mięśnie się napinają - niekiedy jest naprawdę ciężko. Jeszcze gorzej kiedy zauważamy, że druga osoba się domyśla. Wtedy uczucie jest okropne. Jeszcze gorzej kiedy kocha się dwie osoby na raz. Bez wzajemności u jednej. Wiem, że plotę trzy po trzy. Współczuję Ci, serio. Ja może już pójdę.
- Nie, zostań. Ja też kocham dwie osoby na raz. Ale bez wzajemności obydwu. To boli jeszcze bardziej. Życie z pierwszą z nich było by normalne, lecz z drugą ? Nie. Było by ciągłym ukrywaniem się. Ale bardziej kocham tę drugą osobę. Na to nie ma rozwiązania. Niestety. A z resztą. Czym ja Ci głowę zawracam ? Masz dziewczynę... nią powinieneś być zajęty.
- Dziewczyna, dziewczyna. Muszę chyba odpocząć. Chciałbym wyjechać gdzieś na jakiś czas. Lub zamknąć się w pokoju. Najchętniej ze swoim najlepszym przyjacielem, to znaczy z Tobą. - jego uśmiech doprowadzał mnie do szaleństwa - Może zamkniemy się tu. Będziemy przez okno wychodzić po jedzenie, jak w jakimś filmie. Co ty na to ?
- Z Tobą ? Zawsze. - zacząłem się śmiać dla niepoznaki - To może pojedźmy kupić coś do jedzenia ?
- Jasne.
***
Wieczory są przepiękne. Ten jest szczególnie piękny.
- Hej, Lou może pójdziemy na spacer. Wieczór jest przepiękny.
- Tobie też się podoba ?
- Haha, tak.
- To co znów przez okno ?
- Tak. - uśmiechnął się Harry, czym samym jego dołeczki się pogłębiły.
***
Spacerowaliśmy po parku, jak w jednym z moich snów. Byłem wniebowzięty.
- O ! Przypomniałem sobie coś ! Przecież Stan ma domek nad jeziorem 100 kilometrów stąd. Mam do niego klucze. Kiedyś mi je dał... znaczy pożyczył. Ale nie oddałem, więc są moje. Zadzwonię do niego spytam się czy możemy się tam zasiedlić na parę dni. Jeśli Ci to pasuje...
- Tak, dzwoń !
Wyjąłem telefon z kieszeni i zacząłem szukać w nim numeru Stan'a. W końcu go znalazłem, nacisnąłem zieloną słuchawkę i przyłożyłem do ucha.
*oczami Harrego*
Słyszałem tylko urywki rozmowy.
Po chwili Louis schował telefon do kieszeni.
- Stan powiedział, że możemy tam siedzieć nawet i miesiąc.
- Wspaniale. - rzuciłem szczerze uradowany.
- To co ? Może chodźmy do domu po jakieś rzeczy skoro mamy tam siedzieć miesiąc.
***
Wpadłem szybko do pokoju, chwyciłem torbę. Zacząłem pakować tam ciuchy, bieliznę, książki, płyty, ładowarki, jakieś gry i inne pierdoły. Po chwili schodziłem na dół z dwoma walizkami bagażów.
Lou czekał już na dole. Postawiliśmy walizki na boku i weszliśmy do salonu.
- Hej..słuchajcie, wyjeżdżam z Lou. Musimy odpocząć. Będziemy za miesiąc. Pa.
- Czekajcie.. co ?! - Liam mówił tak wysoko, że z jego ust wydobywał się pisk, co trochę mnie rozśmieszyło.
- Chcemy odpocząć od problemów. - zaczął wyjaśniać Lou - A żeby się nam nie nudziło bierzemy ze sobą siebie na wzajem. - uśmiechnął się, cudnie - Rozumiecie prawda ? Nie powiem gdzie będziemy bo zaraz przyjedziecie i zrobicie jakąś imprezę, co u was normalne. - znów uśmiech - Wrócimy za jakiś miesiąc, chyba. No..To pa. Zadzwonimy...kiedyś.
***
-Louis już 3 w nocy. Wyłącz ten durny film chcę zasnąć.
- Tu na tej kanapie ? Chyba sobie żarty robisz. - Lou wstał i zabrał mi kołdrę.
- A gdzie ? Jest tylko jedno łóżko. - odpowiedziałem skołowany.
*oczami Louisa*
- To co. Śpijmy razem. Nic Ci nie zrobię spokojnie. - uniosłem ręce do góry - Łóżko na prawdę jest duże. A poza tym to ja się trochę boję.
- Co ? Jak to Lou. Nie rozśmieszaj mnie. - parsknął Hazza.
- W okolicy nikt nie mieszka, jesteśmy w środku samego lasu. Zasięg jest słaby i w ogóle.
- Mały biedny Louis boi się sam spać. O jak słodko.. - Harry nadal się ze mnie nabijał.
- To śpisz ze mną czy nie ?! - wykrzyczałem zdenerwowany.
- Dobrze ! Tylko się tak nie drzyj. Głuchy nie jestem. - Harry powiedział ściszając głos.
- No to na co czekasz. Zbieraj swe loczkowate cztery litery i do łóżka. Samo do Ciebie nie przyjdzie. A tym bardziej ja Cię nie zaniosę.
- Bo nie dasz rady. - odpowiedział podpuszczającym tonem.
- Czy to wyzwanie ?
- Może.
Podbiegłem do Harrego wziąłem go na ręce jak pannę młodą i wprowadziłem do sypialni. Rzuciłem go na łózko. Harry zaczął turlać się ze śmiechu.
***
Wyszedłem z łazienki w samych slipkach gotowy do spania.
- Harry idziemy spać.
-Em..muszę ci coś powiedzieć... - Harry zaczął bełkotać.
- Dawaj ! Niczym mnie już nie zaskoczysz. - uśmiechnąłem się.
- No bo ja śpię bez ubrań.  Tak całkiem bez.
- Okey.
- Co ? Bez sprzeciwów, obrzydzenia ? Nic ?
- Każdy śpi jak chce... Z resztą ja też lubię spać bez.
- No to zdejmuj, będzie mi raźniej. - Harry się zaśmiał.
- Dobra. - Uśmiechnąłem się i zsunąłem slipy z bioder, a potem rzuciłem je na podłogę.

CDN.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz