już 50 część xd
nie wiem czy ktoś jeszcze w ogóle to czyta.
Niby liczba wyświetleń ciągle pnie się w górę, ale nie ma żadnych kom... ;--;
CZYTASZ=KOMENTUJ
_______________________________________________________________________________
-Nouisa ! - usłyszałam swoje imię. Po chwili na taras wbiegła Ada. - Mam Cię ! Bells spadła ze schodów.
- Wspaniale. - burknęłam wstając z leżaka.
Ada prowadziła mnie przez salon do przedpokoju. Bells leżała na ziemi trzymając się za nogę.
- Nic Ci nie jest ? - spytałam troskliwie przykucając przy rannej.
- Noga mnie strasznie boli. - jęknęła.
- Ada pomóż mi ją zanieść do samochodu.
- Co ?! Nie ! - zaczęła drzeć się Bells.
- Przestań marudzić. - uciszyła ją Ada.
W odpowiedzi usłyszała ciche przekleństwo.
***
Po dość długim czasie Bells wyszła z gabinetu o kulach z wielkim białym gipsem na nodze.
- Piękny prawda ? - zdobyła się na wymuszony uśmiech.
- Przecudny. - Pocałowałam ją w policzek. - Chodź już łamago do domu.
W drodze do domu Bells nie odezwała się ani słowem. Kiedy zaparkowałyśmy na podjeździe wyskoczyła z samochodu i prawie biegiem pokuśtykała do pokoju.
Wiedziałam, że coś ją trapi. Po drodze do jej pokoju natknęłam się na Marka.
- Hej właśnie Cię szukałem. - powiedział z uśmiechem na ustach.
- Pogadamy późnij oki ? Mam sprawę do załatwienia. Pa. - mówiłam szybko, na jednym wdechu.
W odpowiedzi blondyn obdarzył mnie pytającym spojrzeniem, lecz ja bez skrupułów wyminęłam go i zapukałam do drzwi w końcu korytarza. Po drugiej stronie drewna nikt się nie odezwał. Zapukałam jeszcze raz. Lecz tym razem mocniej. Usłyszałam ciche przekleństwo. Po chwili drzwi się otworzyły i ujrzałam Bells z uśmiechem przyklejonym do twarzy. Był sztuczny.
- Mogę wejść ? - spytałam.
- Nie - po chwili dziewczyna się zaśmiała i na prawdę rozbawiona powiedziała - no jasne wchodź !
Weszłam do środka. Usiadłam na skraju łóżka i obserwowałam jak Bells zamyka drzwi na wielką, metalową zasuwę. Po chwili znalazła się na łóżku w pozycji pół leżącej. Ułożyła swoją złamaną nogę na małej różowej poduszce.
- Mogę Cię o coś zapytać ? - popatrzyła na dziewczynę. W odpowiedzi pokiwała głową w górę i dół. - Dlaczego tak szybko uciekłaś z samochodu ?
- No bo... kurde z resztą to nie twoja sprawa.
- Skoro tak uważasz.
- No dobra. Ale jeśli komukolwiek piśniesz tylko jedno chociaż słówko rozszarpię Cię własnymi rękami.
- Okej. Myślę, że zrozumiałam.
- Jestem wściekła.
- Na kogo ?
- Na Harolda. - swoją drogą tylko ona go tak nazywała - Nagle coś mu odbiło i sobie wyjechał. Nawet nie zapytał czy może. Myślałam, że jesteśmy parą. Ugh.. I do tego ma wyłączony telefon.
- Może po prostu nie ma zasięgu. Nie panikuj. Chyba wolisz, żeby odreagował od wszystkiego wyjeżdżając na trochę niż np. popadł w jakiś nałóg.
- Może i masz racje... nie wiem co myśleć.
- To o tym nie myśl tylko złaź na dół. Nie jesteś tu sama. Dziś mamy maraton filmowy. Na dole siedzą; Ada, Zayn, Liam, -wyliczałam na palcach - Niall, Marek, Oskar, Mari... Czekają na Ciebie. No chodź nie daj się prosić.
- No okej.
Całą noc oglądaliśmy jakieś durne filmy. Nikt ich nie rozumiał. Na koniec włączyliśmy horror. Lecz zamiast nas wystraszyć rozbawił nas do łez.
***
- Wspaniale. - burknęłam wstając z leżaka.
Ada prowadziła mnie przez salon do przedpokoju. Bells leżała na ziemi trzymając się za nogę.
- Nic Ci nie jest ? - spytałam troskliwie przykucając przy rannej.
- Noga mnie strasznie boli. - jęknęła.
- Ada pomóż mi ją zanieść do samochodu.
- Co ?! Nie ! - zaczęła drzeć się Bells.
- Przestań marudzić. - uciszyła ją Ada.
W odpowiedzi usłyszała ciche przekleństwo.
***
Po dość długim czasie Bells wyszła z gabinetu o kulach z wielkim białym gipsem na nodze.
- Piękny prawda ? - zdobyła się na wymuszony uśmiech.
- Przecudny. - Pocałowałam ją w policzek. - Chodź już łamago do domu.
W drodze do domu Bells nie odezwała się ani słowem. Kiedy zaparkowałyśmy na podjeździe wyskoczyła z samochodu i prawie biegiem pokuśtykała do pokoju.
Wiedziałam, że coś ją trapi. Po drodze do jej pokoju natknęłam się na Marka.
- Hej właśnie Cię szukałem. - powiedział z uśmiechem na ustach.
- Pogadamy późnij oki ? Mam sprawę do załatwienia. Pa. - mówiłam szybko, na jednym wdechu.
W odpowiedzi blondyn obdarzył mnie pytającym spojrzeniem, lecz ja bez skrupułów wyminęłam go i zapukałam do drzwi w końcu korytarza. Po drugiej stronie drewna nikt się nie odezwał. Zapukałam jeszcze raz. Lecz tym razem mocniej. Usłyszałam ciche przekleństwo. Po chwili drzwi się otworzyły i ujrzałam Bells z uśmiechem przyklejonym do twarzy. Był sztuczny.
- Mogę wejść ? - spytałam.
- Nie - po chwili dziewczyna się zaśmiała i na prawdę rozbawiona powiedziała - no jasne wchodź !
Weszłam do środka. Usiadłam na skraju łóżka i obserwowałam jak Bells zamyka drzwi na wielką, metalową zasuwę. Po chwili znalazła się na łóżku w pozycji pół leżącej. Ułożyła swoją złamaną nogę na małej różowej poduszce.
- Mogę Cię o coś zapytać ? - popatrzyła na dziewczynę. W odpowiedzi pokiwała głową w górę i dół. - Dlaczego tak szybko uciekłaś z samochodu ?
- No bo... kurde z resztą to nie twoja sprawa.
- Skoro tak uważasz.
- No dobra. Ale jeśli komukolwiek piśniesz tylko jedno chociaż słówko rozszarpię Cię własnymi rękami.
- Okej. Myślę, że zrozumiałam.
- Jestem wściekła.
- Na kogo ?
- Na Harolda. - swoją drogą tylko ona go tak nazywała - Nagle coś mu odbiło i sobie wyjechał. Nawet nie zapytał czy może. Myślałam, że jesteśmy parą. Ugh.. I do tego ma wyłączony telefon.
- Może po prostu nie ma zasięgu. Nie panikuj. Chyba wolisz, żeby odreagował od wszystkiego wyjeżdżając na trochę niż np. popadł w jakiś nałóg.
- Może i masz racje... nie wiem co myśleć.
- To o tym nie myśl tylko złaź na dół. Nie jesteś tu sama. Dziś mamy maraton filmowy. Na dole siedzą; Ada, Zayn, Liam, -wyliczałam na palcach - Niall, Marek, Oskar, Mari... Czekają na Ciebie. No chodź nie daj się prosić.
- No okej.
Całą noc oglądaliśmy jakieś durne filmy. Nikt ich nie rozumiał. Na koniec włączyliśmy horror. Lecz zamiast nas wystraszyć rozbawił nas do łez.
***
*oczami Harrego*
- Louis !
- No ?
- Taak w sumie to w tym domu byłem tylko w salonie, toalecie, sypialni i kuchni. A przecież jest on wielki.
- A myślisz, że ja to tu byłem gdzieś jeszcze ?
- No, ale to domek twojego przyjaciela.
- Byłem tu na paru imprezach...ale jak się domyślasz nic nie pamiętam - Lou wyszczerzył zęby.
- To może pozwiedzamy ?
- No dobra. Może coś znajdziemy - znów Lou wyszczerzył zęby
- Co masz na myśli. - znałem odpowiedź, ale chciałem żeby sam to powiedział.
- No jakieś ciekawe zabawki Stan'a ... - i znów ten wyszczerz.
- A co chciał byś skorzystać ?
Louis nic nie odpowiedział.
Weszliśmy na piętro. Mieliśmy nadzieję, że drzwi są otwarte, ale w sumie nie miało to znaczenia, bo Lou miał klucze od każdego pomieszczenia.
- Hej Lou patrz ! - wskazałem palcem na duże hebanowe drzwi. Wisiała na nich tabliczka "Królestwo Stan'a"-może udajmy się do "królestwa Stan'a" ? Haha.
- Okej, raz się żyję. Tylko nie nabałagań bo się skapnie. - i znów się wyszczerzył. Zacząłem nie cierpieć tego wyrazu twarzy.
Zaczęliśmy od dużej, również hebanowej szafy. Nie było w niej nic ciekawego. Pełno kolorowych t-shirt'ów, spodni, głównie rurek w różnych kolorach, koszuli, marynarek. Na dole leżało parę pudełek. W większości były w nich buty. Reszta była pusta. Zamknąłem drzwi szafy lecz coś pokusiło mnie by sięgnąć na szafę. Moje palce odkryły jakąś krawędź. Nie mogłem przyciągnąć tego przedmiotu.
- Lou ! W szafie nic nie ma, natomiast jest coś na niej, nie mogę tego dostać. Podsadź mnie.
Lou spełnił moje życzenie. Po chwili stałem na przeciwko bruneta z książką obłożoną w szary papier. Na papierze wybazgrolone markerem bylo "własność Stan'a" .
- Lou ? Po co stan tak wszędzie podkreśla, że coś jest jego ?
- Wcześniej mieszkał tu z rodzicami.
- A... To chyba wszystko wyjaśnia.
Otworzyłem książkę. Obaj zaczęliśmy się śmiać. Była to książka do kamasutry dla gejów.
- No Stan pewnie całą przestudiował. - powiedział Lou. Zabrał mi książkę i przysiadł na łóżku Stan'a. Poklepał miejsce obok siebie. Usiadłem więc koło niego. - Chyba nie zaszkodzi jak troszkę poczytamy. - i znów ten świński uśmieszek.
CDN.
- Louis !
- No ?
- Taak w sumie to w tym domu byłem tylko w salonie, toalecie, sypialni i kuchni. A przecież jest on wielki.
- A myślisz, że ja to tu byłem gdzieś jeszcze ?
- No, ale to domek twojego przyjaciela.
- Byłem tu na paru imprezach...ale jak się domyślasz nic nie pamiętam - Lou wyszczerzył zęby.
- To może pozwiedzamy ?
- No dobra. Może coś znajdziemy - znów Lou wyszczerzył zęby
- Co masz na myśli. - znałem odpowiedź, ale chciałem żeby sam to powiedział.
- No jakieś ciekawe zabawki Stan'a ... - i znów ten wyszczerz.
- A co chciał byś skorzystać ?
Louis nic nie odpowiedział.
Weszliśmy na piętro. Mieliśmy nadzieję, że drzwi są otwarte, ale w sumie nie miało to znaczenia, bo Lou miał klucze od każdego pomieszczenia.
- Hej Lou patrz ! - wskazałem palcem na duże hebanowe drzwi. Wisiała na nich tabliczka "Królestwo Stan'a"-może udajmy się do "królestwa Stan'a" ? Haha.
- Okej, raz się żyję. Tylko nie nabałagań bo się skapnie. - i znów się wyszczerzył. Zacząłem nie cierpieć tego wyrazu twarzy.
Zaczęliśmy od dużej, również hebanowej szafy. Nie było w niej nic ciekawego. Pełno kolorowych t-shirt'ów, spodni, głównie rurek w różnych kolorach, koszuli, marynarek. Na dole leżało parę pudełek. W większości były w nich buty. Reszta była pusta. Zamknąłem drzwi szafy lecz coś pokusiło mnie by sięgnąć na szafę. Moje palce odkryły jakąś krawędź. Nie mogłem przyciągnąć tego przedmiotu.
- Lou ! W szafie nic nie ma, natomiast jest coś na niej, nie mogę tego dostać. Podsadź mnie.
Lou spełnił moje życzenie. Po chwili stałem na przeciwko bruneta z książką obłożoną w szary papier. Na papierze wybazgrolone markerem bylo "własność Stan'a" .
- Lou ? Po co stan tak wszędzie podkreśla, że coś jest jego ?
- Wcześniej mieszkał tu z rodzicami.
- A... To chyba wszystko wyjaśnia.
Otworzyłem książkę. Obaj zaczęliśmy się śmiać. Była to książka do kamasutry dla gejów.
- No Stan pewnie całą przestudiował. - powiedział Lou. Zabrał mi książkę i przysiadł na łóżku Stan'a. Poklepał miejsce obok siebie. Usiadłem więc koło niego. - Chyba nie zaszkodzi jak troszkę poczytamy. - i znów ten świński uśmieszek.
CDN.
Larry moment <3 kocham <3 <3 <3 wierna fanka :D chyba wiesz kto :*
OdpowiedzUsuńdomyslam się xd
Usuń