wtorek, 14 maja 2013

z życia nastolatki 35

Rano siedziałam na tarasie bawiąc się z Megan i Paulem. Dzieciaki były przesłodkie. Sama chciałam mieć swoją gromadkę, ale jeszcze nie czas. Natalia z Tommym jeszcze spali w moim pokoju na piętrze. Kiedy karmiłam Meg na taras przyszła Bells. 
Bells: Urocze dzieciaki. - powiedziała i usiadła koło mnie.
Ja: Też tak sądzę. Dobrze się spało ?
Bells: Znakomicie. Harry jeszcze śpi. 
Ja: Domyślam się, od zawsze był śpiochem. A nie zgniótł Cię w nocy ?
Bells: Nie, a dlaczego pytasz ? - wpatrywała się we mnie swoimi szarymi oczami o dziwnie długich rzęsach.
Ja: Tak jakoś, kiedyś z nim spałam to najpierw mnie gniótł a potem za karę zepchnęłam go z łóżka. 
Bells: Hm.. ciekawe. - zaśmiała się.
Ja: Może napijesz się kawy, gorącej czekolady, albo kakao ?
Bells: Gorącą czekoladę.
- z piankami i bitą śmietaną na wierzchu. - powiedziałyśmy jednocześnie.
Wstałyśmy i udałyśmy się do kuchni. 
Ja: Możesz się nimi zająć ? - spytałam Bells podjeżdżając bliżej niej wózkiem z dziećmi. 
Bells: No jasne !
Kiedy Bells bawiła się z Paulem, Meg zasnęła. W tym czasie zajęłam się robieniem czekolady. 
Po paru chwilach zanurzyłyśmy swe usta w gorącej, brązowej cieczy. 
Ja: A właściwie to jak poznałaś Harrego ?
Bells: Wylał kiedyś na mnie swoją kawę na ulicy, potem odprowadził mnie do domu. Zaprosiłam go do środka. Chciał nawet wyprać mi tą bluzkę, ale zabroniłam mu czegokolwiek dotykać. Potem zadzwonił do niego Louis pilnie go wzywając. Wyszedł bez słowa, ale zostawił małą różową karteczkę z numerem telefonu. To było dziwne, ale nie mogłam wytrzymać dwóch dni, aby nie zadzwonić. Zaczęliśmy się później spotykać. No a później przyprowadził mnie tutaj. Wczorajszy wieczór był bardzo wesoły.
Ja: Szczególnie kiedy Harry wylał na siebie pół butelki czerwonego wina.
Bells: Dokładnie - przyznała - uwielbiam jak się denerwuje.
Ja: No, robi taką słodką minę.
Do kuchni wszedł Harry.
Harry: O czym rozmawiacie ?
Ja: O Tobie.
Harry: O, słodko. - pocałował Bells w policzek na przywitanie, a mnie przytulił. - nie gniewasz się Bells, że przytuliłem Nouisę ?
Bells: Nie, a dlaczego pytasz ?
Harry: Bo często jesteś o mnie cholernie zazdrosna.
Ja: Nie dziwie się jej.
Do kuchni wszedł Louis.
Louis: Hej, a wy już nie śpicie ?
Bells: No jak widać nie. - uśmiechnęła się. - jak się spało ?
Louis: Dobrze. A co wy tu dzieci niańczycie ? -podszedł do wózka i wziął Meg na ręce.
Ja: Lou, ale ty słodko wyglądasz z dzieckiem na rękach.
Louis: Dzięki, a bez to już nie, co ?
Ja: Jak nie, jak tak. - Wstałam i cmoknęłam go w policzek. 
W tym momencie do kuchni wszedł Niall, widział jak całowałam Lou.
Niall: Co to ma znaczyć ?!
Ja: No bo Louis twierdzi że bez dziecka nie wygląda słodko. 
Niall: Ale chyba nie jest słodszy ode mnie - ręką przeczesał blond włosy i zrobił uwodzicielską minę - hę ?
Ja: Nie ma nikogo słodszego na całym świecie. 
Zaczęliśmy się całować. Pierwsze co Niall zrobił po zetknięciu się naszych ust to wpakował mi język do buzi. Pocałunek trwał bardzo długo. Na plecach czułam ostre spojrzenia Lou. Kiedy skończyliśmy wróciłam do picia czekolady jakby nigdy nic. Do kuchni weszli Ada i Zayn.
Zayn: Witajcie !
Harry: Cześć, a czy mogli byście w nocy tak nie hałasować ?
Ze śmiechu wyplułam na pół stołu czekoladę którą miałam w buzi, oblewając przy tym moją ukochaną piżamę. Ada zaczerwieniona podała mi ścierkę. Wycierając stół rzuciłam:
Ja: No Harry, ty to masz wyczucie !
Harry: No co ? Przez nich nie mogłem spać.
Louis: To trzeba było robić to co oni.
Harry: Lou !! - wysyczał przez zaciśnięte zęby.
Ja: No co Lou dobrze mówi, prawda Bells ?
Bells: Zostawię to bez komentarza.
Zayn: Harry, kto tego posmakuje nie może przestać.
Ada: Zayn, zamknij się lepiej bo zaraz posmakujesz mojej ręki.
Zayn: No dobra, dobra już siedzę cicho.
Do kuchni weszli Natalia z Tommym.
Ja: Już wstałeś braciszku ?
Tommy: Tak, już wstaliśmy.
Natalia: O dzięki, że zajęliście się moimi maluszkami. 
Bells: Nie ma za co.
Ja: Są takie potulne, więc nie robią problemów, a w sumie to chciała bym taką gromadkę. 
Tommy: No to już wiesz chyba co robić Niall ?
Ja: Tommy !
Tommy: No co ? 
Ja: Ty już dobrze wiesz co !
Natalia: To my się już chyba zbieramy.
Ja: Nie ! Zostańcie na obiedzie....
Tommy: No dobra. 
Ja: Bells, Ada i Natalia zbierać się, idziemy na zakupy, a wy w tym czasie chłopcy rozpalicie ognisko w ogrodzie i nalejecie wodę do basenu. 

Po długich męczących zakupach wróciłyśmy do domu. Rzuciłyśmy torby do salonu i poszłyśmy do ogrodu. Zasiadłyśmy na huśtawce powoli się kołysząc oglądałyśmy jak chłopcy nieudolnie rozpalają ognisko. Po niecałej godzinie wreszcie się udało.

CDN.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz